niedziela, 30 grudnia 2012

Akt

Dzisiaj niestety na szybko musiałam wybrać pracę do wstawienia. Wszystkiemu winny jest Kocurek, który zagroził  mi wyciągnięciem wtyczki. Jak tylko skończę tego posta pójdę się na nim odegrać. No więc mam tu akt malowany temperami na brystolu 100x70. Nie jest idealny, bo stworzyłam go w pierwszym roku studiów. Nie mniej wygląda dosyć ciekawie, dlatego zdecydowałam się go pokazać. Malowany na szybko w przeciągu dwóch godzin, więc jest bardziej szkicowy.



sobota, 29 grudnia 2012

Róż, brąz, czerwień, żółć, czerń - martwa natura

Moje życie bez tych martwych natur byłoby chyba strasznie nudne. Obraz poniżej powstał na brystolu 100x70. Użyłam farb akrylowych jak zwykle. O ile pamiętam zdjęcie tej martwej umieściłam już na blogu w jednym z pierwszych postów ( Jak ułożyć własną martwą naturę? ).



piątek, 28 grudnia 2012

Szuflada pełna tajemnic

Przyznam, że zwątpiłam czy wymyślę co dzisiaj wstawić na bloga. Mam co prawda przygotowane jakieś posty, ale zamierzam je wstawić dopiero za jakiś czas. Kilka innych zaczętych, ale wolę je mieć dopieszczone do końca. Całe szczęście znalazłam mój folder z malarstwem i coś czego jeszcze nie publikowałam. Martwa natura na formacie 80x60 malowana akrylami.



czwartek, 27 grudnia 2012

Problem z kręceniem filmików

Ostatnimi tygodniami ciągle się zastanawiam w jaki sposób kręcić moje filmiki. Nawet w Google nie mogę znaleźć podpowiedzi jak ustawić kamerkę. Próbowałam już kamerką z laptopa kręcić szkicowanie, wszystko fajnie, ale rysunek jest do góry nogami. Ten, który już nagrałam o rysowaniu oka robiłam tak: prawą ręką rysowałam, lewą trzymałam telefon. Niewygodny sposób, bo kartka się ciągle przesuwa i trzeba trzymać lewą rękę nieruchomo. Wczoraj wzięłam jeszcze inny telefon i zamocowałam sobie na czole (nie pytajcie jak, parodia). Problem w tym, że był dotykowy i szybko się blokował zanim wcisnęłam przycisk nagrywania. Kąt kręcenia też był zły. Nie poddawałam się łatwo i przymocowałam go do szyi. Też nie chciał współpracować. Nawet myślałam, żeby zawiesić na sznurkach komórkę lub aparat fotograficzny, ale nie bardzo mam o co zahaczyć. Czy ktoś wie jak to zrobić, żeby efekt był w miarę dobry? Już kończą mi się pomysły i wychodzi na to, że będę musiała nająć jakiegoś "operatora" kamery.

Osa w kąpieli

W grudniu trochę się obijałam jeśli chodzi o malowanie martwych natur. Nie oznacza to jednak, że nic nie namalowałam. Oto dokumentacja powstawania nowej pracy.

Poniżej wstępna podmalówka do pracy. Zabazgrana jak idzie, byle tylko była jakaś warstwa farby.


A tutaj mam już ładnie zrobione tkaniny. Jestem w szoku, że tak fajnie mi wyszły. W rzeczywistości jednak cienie padały na nich trochę inaczej. No i wyszły bardzo intensywne kolory. Szkoda, że musiałam je trochę potem zmienić.


Zaczynają pojawiać się szczegóły. Kocurek był nawet w stanie poznać co za przedmioty namalowałam.


Tak. To jest sitko do gotowania pyz i słuchawka od prysznica.

Kolejne szczegóły. Tym razem nie powiem co to ;)


No i na zakończenie czarne paski ^^ Powinnam je troszkę zróżnicować w tonacji czerni, ale jakoś tak bardziej mi się podobają. Działają mocniej na oko ^^



środa, 26 grudnia 2012

One-Winged Angel

Płótno miałam już kupione od jakiegoś czasu. Podobrazie malarskie bawełniane o rozmiarze 55x46 cm. Wzór na obraz też miałam już wybrany. Potem przyszła pora na przeniesienie go z komputera na płótno. Ciężko byłoby to zrobić całkiem odręcznie, więc mam na to pewną tajemniczą metodę ;)

Obrys postaci ołówkiem znalazł się na płótnie. Trzeba było przygotować sobie miejsce do malowania w moim ciasnym pokoju. Nowe stanowisko pracy odpowiednio pozaklejałam folią malarską. Poniżej pierwsze zdjęcie. Na części płótna położyłam już warstwę podmalówki. Wygląda nawet nieźle jak na szybkie bazgranie.


 Nałożyłam kolejny fragment podmalówki, tym razem na twarz i tors.


 Podmalówka na włosach i szczegóły twarzy.


Poniżej zbliżenia na fragmenty podmalówki.

 


Na kolejnych zdjęciach już bardziej dopracowane elementy naramienników. Zbliżenia i z odległości.





Pierwsza warstwa nieco błyszczącego tła. Potem naniosłam kolejną już kryjącą warstwę.


Tło wygląda już lepiej. Czas zabrać się za twarz i tors. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że będę kilka razy je poprawiała.


Zbliżam się ku końcowi. Twarz wygląda już znacznie lepiej. Są także włosy.



Mały retusz i gotowe. Nie jest to idealna kopia pana, którego malowałam. Sprawa wygląda tak, że jest on bardzo realistyczną postacią stworzoną komputerowo. I mimo, że wygląda na wzorze realistycznie to łatwo jest zauważyć, że nie jest to zdjęcie żywego człowieka. Dlatego miałam też większą trudność w odtworzeniu go. Przyznam się, że nie jestem mistrzynią portretów, ale mam nadzieję się kiedyś poprawić.


Obraz wisi już u mojego brata na ścianie tuż obok sławnego Ryuka. Wybrałam tego pana, bo zalicza się do grona postaci szalonych, opętanych. To początek kolekcji wariatów i dziwadeł na ścianie Młodego.

Jestem ciekawa czy ktoś wpadnie na to jak ma na imię owy pan.

Edit: Zdjęcie palety z malowania obrazu ;)


wtorek, 25 grudnia 2012

Uwaga, ostry przyrząd

Wracam dziś do artykułów plastyczno-technicznych, których używam. 

Ostre przedmioty bywają niebezpieczne jeśli się je nieumiejętnie używa. Chyba każdy choć raz w życiu zaciął się nożem kuchennym lub innym narzędziem. Moje zdziwienie było ogromne, gdy na pierwszym roku studiów dowiedziałam się, że nie powinnam ostrzyć ołówków temperówką (ostrzałką, ostrzytkiem; tak określano potocznie ten przyrząd;). Polecono nam kupić malutkie nożyki introligatorskie. Pamiętam także jak z ogromnym zainteresowaniem obserwowałam jak pewien starszy kolega uczy jedną z moich koleżanek jak ostrzyć ołówek nożykiem. Potem sama w domu przystąpiłam do tej niepewnej w skutkach czynności. Na początku było troszkę topornie. Trzeba było wyczuć jak mocno można naciskać ostrzem i jak nim kierować. Palców sobie nie ucięłam. Do dziś nie zdarzyło mi się choćby skaleczyć podczas ostrzenia ołówków (odpukać). Prędzej skaleczyłam się samą kartką niż nożykiem. 


Jeśli chodzi o moje odczucia to myślę, że temperówka nie jest do końca zła, żeby ją porzucać. Wolałabym ją używać jeśli chodzi o rysunki techniczne, wymajające ładnej cienkiej kreski. Z kolei nożyka też można się szybko nauczyć i daje to możliwość dowolnego manipulowania kształtem rysika ołówka. Najbardziej się sprawdza przy ołówkach miękkich do szkicowania różnych martwych natur, aktów itp.

Na powyższym zdjęciu mam dwa różne nożyki. Ten mniejszy używałam właśnie do ostrzenia ołówków. Regulacja wysunięcia jest już trochę zjechana, więc muszę przy nim uważać. Takie nożyki sprawdzają się też świetnie w cięciu papieru i podkładów introligatorskich. Nawet mam wrażenie, że ten mniejszy robi to lepiej niż duży. Koszty nożyków nie są wysokie. Jeśli jednak chce się dostać taki mały to najprędzej w sklepie plastycznym. W sklepach budowlanych spotkałam się tylko z dużymi.

Powigilijnie

Ależ szybko przeleciała ta Wigilia. No ale to nie koniec jeszcze. Zjadałam dzisiaj wyjątkowo dużo jak na mnie ryby na kolację. No i znowu się przytyje... Napiekłam 60 różnych muffinek, nasmażyłam dwa garnki kotlecików z pieczarkami. Na jutro. Jak zwykle rodzinna imprezka domowa z okazji imienin taty. Mój brat ciągle szuka gwoździ w domu, żeby powiesić nowy obraz. Miałam dzisiaj drobny problem z przesłaniem zdjęć na komputer, ale na pewno na dniach je wrzucę. 

Jeśli chodzi o prezenty. Mam nowiutki perfum. Cacharel Amor Amor Summer (edycja specjalna). Co prawda mieli w sklepie tylko najmniejsze buteleczki, ale zapach jest świetny jak dla mnie. Kwiatowo-owocowy. Niebawem otrzymam jeszcze pewne nowe farbki. Muszę tylko wybrać dokładne kolorki i Mój Darczyńca je zamówi. Doszedł też wczoraj pocztą prezent dla Kocurka. Sprawdzę jeszcze tylko czy działa i spakuję. Jak zwykle oboje mamy problem z pomysłem na prezenty, więc na ogół są spóźnione. Ale to nic. Ważne, że oboje coś w końcu wymyśliliśmy i powinniśmy być z tego zadowoleni ^^ Lepiej dać trafiony prezent. 

niedziela, 23 grudnia 2012

Martwa ujęcie drugie

Ten obraz przypomina jakiś inny, prawda? To drugie podejście do tej samej martwej natury. Malowany z innej strony i już z użyciem dodatkowych farb. Takie kilkukrotne malowanie tych samych kompozycji jest dobre. Zaczyna się uważniej patrzeć na przedmioty, dokładniej odzwierciedlać materie. Choć trzeba uważać, żeby nie malować mechanicznie i na pamięć. Dane techniczne: Akryl na brystolu, format 100x70.



sobota, 22 grudnia 2012

Problemy z autami

Zima nadeszła i zaczął się problem z samochodami. Jak się dowiedziałam z moją Kijanką też było nie tak, ale pomogło naładowanie akumulatora (Młody czegoś nie wyłączył w aucie, dlatego padł akumulator). Ale lesze przygody miałam z Kocurkiem i jego autem. Najpierw się okazało, że coś jest nie tak z podawaniem paliwa, chyba coś lekko zatkane, więc nie jeździł jakiś czas autem, które stało na dworze. Potem rozładował się akumulator od nie ruszania auta przez kilka dni w niskich temperaturach. Ostatnio jak wybraliśmy się na zakupy był problem z zamkiem centralnym. Nie idzie otworzyć bagażnika i otwierają się tylko jedne drzwi, drugie trzeba otwierać przyciskiem w środku. Najlepsze było to, że auto nie chciało nas potem wypuścić. Po odpaleniu silnika po chwili przyciski przy drzwiach się zaciągały i ani rusz nie szło ich wyciągnąć ^^ Poczuliśmy się jak w transformersach. Kocurek opracował metodę otwierania auta od środka: nie gasząc silnika otwiera przednią szybę, pociąga za klamkę od zewnątrz, otwiera drzwi, zasuwa szybę i wyłącza silnik. Gorzej jak po otwarciu się zapomniał i drzwi mu się z powrotem zatrzasnęły, musiał wtedy powtarzać wszystkie czynności od początku. Ja z kolei od razu jak tylko było możliwe chwytałam za ten magiczny przycisk i szybko otwierałam drzwi zanim zaciągnął się przycisk :) Z kolei przez ten bagażnik musieliśmy cały nasz dobytek pomieścić na tylnich siedzeniach, co nie było łatwe. Auto podobno już trafiło do mechanika ;)

piątek, 21 grudnia 2012

Martwa ujęcie pierwsze

Dzisiejsza martwa natura przywodzi mi na myśl śnieg... Mniejsza z tym. Jak kiedyś pisałam na takich obrazach często można znaleźć różne dziwne przedmioty. Co jest na tej poniżej? Lewitująca drewniana skrzynka, drewniana tarka, zlew i różne tkaniny, szmatki. Nie do końca pamiętam czym są pozostałe przedmioty ;) Dane techniczne: Akryl na brystolu, format 100x70.



czwartek, 20 grudnia 2012

Mój ukochany odtwarzacz mp3

Nocne malowanie z przerwami zostało ostatecznie zakończone po południu. Przyznam, że spodziewałam się nieco lepszego efektu. Niestety zdjęcia z procesu tworzenia wrzucę dopiero w święta. Obraz leży już zapakowany na szafie i czeka na właściwy moment ;)
...............................................................................................
Jaki jest Wasz ulubiony przedmiot? 

Ja mam mnóstwo ulubionych rzeczy: laptop, książki, moje projekty i zeszyty, maszyna do szycia, niektóre błyskotki, buty... Całkiem sporo by się tego znalazło. Czemu poruszam ten temat? Otóż znalazłam właśnie zdjęcia, które wykonałam na zaliczenie fotografii na hasło Ulubiony przedmiot. Swoją drogą ten odtwarzacz kupiłam jeszcze w liceum za moje stypendium za wyniki w nauce, jakieś 6 lat temu. Nadal wiernie mi służy ^^


















Malowanie czas zacząć ... w środku nocy

Środek nocy to idealny czas na tworzenie. Właśnie skończyłam projekty na kolekcje i zabieram się za ...malowanie. Na razie nie mogę zdradzić co to będzie, bo ma to być obraz dla Młodego. Wyczekiwał go już od dawna, więc będzie jedną z pierwszych osób, które go zobaczą ;) Czekajcie cierpliwie ^^


środa, 19 grudnia 2012

Ryuku kuku

Kilka lat temu pokazałam mojemu bratu pewien japoński film aktorski na podstawie serialu animowanego. Kryminał Death Note - Notatnik Śmierci. Przewinęłam film na jakaś scenę rozmowy i pewnym momencie jakaś postać siedząca tyłem z bujną czupryną na głowie obróciła się. Młody (tak będę określać mojego jedynego młodszego brata) podskoczył z zaskoczenia gdy się zorientował, że to nie jakaś kobieta czy w ogóle człowiek, a postać stworzona komputerowo - bóg śmierci Ryuk. 

Źródło:
http://th06.deviantart.net/fs71/200H/i/2012/260/7/2/ryuk__death_note_by_nakiradesu-d5f1mfx.jpg

Postanowiłam namalować takiego Ryuka na święta dla Młodego. Był niesamowicie zaskoczony z prezentu i nieco przerażony, ale i tak powiesił go nad łóżkiem i wszystkim się chwalił. Odnalazłam dokumentację zdjęciową z procesu powstawania obrazu.









Mniej więcej tak wyglądał na końcu. Prawdopodobnie wprowadziłam po tym zdjęciu jeszcze jakieś małe poprawki, których już nie sfotografowałam. Tło miało domieszkę srebrnej farby, dlatego się błyszczy.
 

wtorek, 18 grudnia 2012

Niebiesko mi

Z tego co widzę przez okno pogoda na dworze się poprawiła. Śnieg stopniał, temperatura się podniosła. Ciekawe jakie będą święta. Za parę dni wyjeżdżam do domu. Muszę powoli zacząć myśleć co spakować, co zabrać. A na dzisiaj przygotowałam obraz w radosnych barwach. Akryl, 100x70.