piątek, 29 listopada 2013

Plener malarski: pejzaż z polem


Ostatnia praca malarska z pleneru. Zachęcona sukcesem pejzażu z gospodarstwem na wzgórzu namalowałam kolejny w tym samym klimacie. W pracy problem stanowiła chmurka. Stanowiła problem dla pani, z którą to konsultowałam. Dla mnie nie była zła. W efekcie kilkukrotnie ją poprawiałam. Doprowadzało mnie to do szewskiej pasji. Bardzo rozcieńczoną farbą starałam się nakładać delikatne odcienie szarości, błękitu, granatu, zieleni i żółci. Chyba robiłam wszystko z tą nieszczęsną chmurką. Nie lubię tak dłubać elementów pracy. Zaletą tej miła być szybka, niedokładna technika bez rozczulania się nad fragmentami i kolorami (kolorystycznie skupiłam się na dolnej partii). A tak chmurka z pazurem stała się miękka.


Praca w trakcie. Podmalówka nałożona, niebo i linia drzew potraktowane już kolejnymi warstwami. A niżej gotowa praca. Aparat zniekształcił trochę kolory, więc dodałam dwie wersje.



Zapraszam do zapoznania się z innymi postami dotyczącymi tego pleneru:

piątek, 22 listopada 2013

Kolorowo


Konkurs projektancki to nie jedyny, w którym brałam udział w ostatnich miesiącach. Wysłałam zgłoszenie z pracami malarskimi do konkursu Colorovo. Chodziło o inspirację firmą produkującą tablety i tonery do drukarek. Inspiracja ich stroną internetową, plakatem reklamowym. Technika była dowolna. Niestety nie znalazłam się w gronie zwycięzców. Strasznie cierpiałam gdy miałam pakować prace do wysyłki. Szczególnie jedna mnie ujęła. Niestety organizator nie zwraca prac i zostają mi jedynie zdjęcia, które im zrobiłam.

Wymiarów niestety nie pamiętam. Praca z księżniczką jest większa. Malowałam na bawełnianym płótnie, farbami akrylowymi. W przypadku tej abstrakcyjnej pracy korzystałam także ze szpachelki.

Pierwszą pracę można podziwiać na samej górze. Poniżej jeszcze jedno zdjęcie "ze ściany".


I druga praca. Podobała mi się najbardziej.

środa, 20 listopada 2013

Zabawa modą 1

Może się wydawać, że porzuciłam już malarstwo, ale nic bardziej mylnego. W magicznym folderze czeka jeszcze mnóstwo niepublikowanych dotąd prac i ciągle powstają nowe :) Pomyślałam, że dziś przedstawię jeden ze starych projektów ubioru. Cyferka przy tytule postu sugeruje, że będzie ich więcej. Będą mi służyły głównie jako krótkie przerywniki pomiędzy dłuższymi postami. Większość tych rysunków powstała jeszcze w czasie liceum, niektóre na początku studiów.

wtorek, 19 listopada 2013

Jak powstawała kolekcja Yellow-violet? Półfinałowe projekty


W trakcie kiedy jury oceniało nadesłane projekty (ponoć zgłosiło się kilkadziesiąt osób - tak szczerze to nie wierzę w tą liczbę :/) przebywałam na plenerze malarskim. Przez połowę pobytu męczyłam się usiłując sprostać zaleceniom apropo moich prac i codziennie sprawdzałam informacje w internecie. Wyniki półfinałów miały być podane do końca czerwca, ale z powodu przedłużenia terminu nadsyłania zgłoszeń (o 15 dni) musiałam cierpliwie czekać. Co ciekawe wyniki miały być podane oficjalnie. Niestety były "tajne".

Można sobie wyobrazić jak bardzo się ucieszyłam. Czekało na mnie poważniejsze zadanie: realizacja jednego stroju męskiego i jednego damskiego. Za dużo czasu nie miałam, ale zdążyłam się jeszcze ponudzić na plenerze i spędzić na spokojnie kilka dni w domu. Potem wybrałam się na zakupy. 


Miałam mniej więcej wyliczone ile potrzebuję danej tkaniny. Kupiłam 4,5m fioletowego dżerseju (to była najdroższa tkanina 32zł/m), 3m żółtego dżerseju (20zł/m), 4m fioletowego polaru (19zł/m) oraz 4m żółtego polaru. Nie kupowałam ich na raz. Połowę kupiłam po plenerze, resztę na początku sierpnia. Pech chciał, że wykupiłam resztki żółtego polaru. Panie w sklepie nie był zbyt pomocne i nie szło od nich wyciągnąć czy tkanina będzie jeszcze dostępna i kiedy ewentualnie. Zmarnowałam tylko swój czas idąc jeszcze raz się pytać. W internecie znalazłam niby podobne odcienie żółci, ale jak się potem okazało były jednak inne. Nie miałam pewności czy w przypadku szycia kolejnych ciuchów starczy mi tkaniny.

Ale wracam do modeli, które szyłam. Wybrałam dwa poniższe. Pod nimi umieściłam zdjęcia z zeszytu z rozpisanymi wszelkimi uwagami i wymiarami, których potrzebowałam w trakcie szycia. Można powiedzieć, że to takie szkice robocze tylko dla mnie ;)



Muszę się przyznać, że spodnie z damskiego modelu miałam już wcześniej uszyte. Uszyłam je na warsztaty krawieckie. Miały być męskie, ale w trakcie przekształciłam je na damskie, bo kiepsko wyglądały na moim poglądowym modelu. Szeroki pas był pierwotnie z czarnej dzianiny. Wyprułam ją i doszyłam fioletową. Dodatkowo wszyłam fioletowe kieszenie. Bluzka natomiast została uszyta z polaru. W szwach na ramionach wszyłam fioletowe złożone pliski z dżerseju. Obawiałam się, że będzie za mała, ale ostatecznie idealnie pasowała na modelkę.


Z modelem męskim była już większa zabawa. Spodnie były stosunkowo proste, wszywanie kieszeni też nie stanowiło problemu (w pewnym momencie doszłam w nich do perfekcji ^^ ). Przód bluzy zaplanowałam uszyć z jednego kawałka tkaniny i to okazało się problemem (tył składał się z dwóch części przedzielonych wystającą plisą). W przypadku damskiej bluzy starczyło by szerokości tkaniny, ale męska niestety miała trochę za mało. Kombinowałam, układałam wykrój na inne sposoby, nawet po skosie. W końcu wykroiłam ten kawałek z długości tkaniny - ciągnęła się w dół a nie na boki. Dodałam na wszelki wypadek więcej zapasu tkaniny, aby nie okazała się za ciasna. Cóż, nieco przesadziłam. Na Kocurku (służył mi jako męski manekin/model/dawca wymiarów) wisiała luźno jak na pajacyku ^^ No ale co? Nie podali nam wymiarów do szycia, tylko orientacyjną rozpiętość od M do XL w przypadku męskich strojów. Wiecie jaki miałam ubaw na przymiarkach przed finałem, gdy okazało się, że wielu modeli jest albo bardzo chudych albo bardzo masywnych ^^ Finaliści niestety mieli problemy z dopasowaniem ciuchów. Często były po prostu za małe. Do tego jeszcze wrócę.


Do strojów miałam też zaprojektowanych kilka dodatków. Poniżej zdjęcie naszyjnika (jeszcze schnącego). W kolejnym etapie okazał się za etniczny i kazano mi zmienić dodatki na metalowe.


Przed dostarczeniem ubrań, zrobiłam jeszcze małą sesję zdjęciową na korytarzu bloku. Taką poglądową. Raz pozował Kocurek, a raz ja. Potem spakowałam ciuchy i wyruszyłam tramwajami i autobusami na podany adres. Zostało czekanie.

Powiązane posty:
Jak powstawała kolekcja Yellow-violet? Projektowanie 
Jak powstawała kolekcja Yellow-violet? Finałowe projekty
Prototyp Yellow-violet
Heart Fashion 2013 z punktu widzenia Iselle

Komunikat

Przepraszam wszystkich bardzo za tak długą przerwę w nadawaniu ^^ Ci, którzy obserwują profil bloga na Facebook'u wiedzą, że miałam awarię laptopa. Dokładnie tydzień temu mój laptop nagle zaczął mieć problem z uruchomieniem systemu, innymi słowy startował, chciał się naprawić, ale potem się restartował i znowu wracał do punktu wyjścia. W efekcie nie miałam nawet dostępu do pulpitu. Do pomocy zaangażował się Kocurek i jeszcze pewien kolega. Wiedziałam, że niezbędne będzie formatowanie, ale o zgrozo pliki, które miałam na osobnej partycji również przepadły (jak to Kocurek powiedział nie wiadomo kiedy - a specjalnie zrobił mi kilka miesięcy temu osobną partycję na wypadek formata :/ ). W końcu udało się Kocurkowi jako tako wszystko uruchomić, zainstalować początkowe programy i sterowniki. Resztą zajęłam się głównie ja. Pewnie to nie koniec, zostało mi jeszcze przeniesienie niektórych plików z dysku zewnętrznego (chwała za to, że go mam, inaczej przepadłaby moja cała dokumentacja prac ^^). Potem zostanie mi odszukanie sporej części muzyki, której nie miałam na owym dysku. Szkoda także obrazków, które namiętnie ściągałam z internetu, mających mi służyć za inspirację w projektowaniu - ich już raczej nie odnajdę.

Nie ukrywam, że przez tą całą sytuację byłam ogromnie przygnębiona. Ale cóż, od dawna chciałam zrobić sobie porządki na laptopie. Mam nadzieję, że taka sytuacja się prędko nie powtórzy (sprzęt ma 6 lat, więc problemy mogą się zdarzać). To tyle na teraz. W najbliższych dniach pojawi się pierwszy post :)

czwartek, 7 listopada 2013

Pierścionek z kwiatkiem


Przedstawiony pierścionek powstał jako pierwszy ze wszystkich. Początkowo miał kształt prostej złotej obrączki. Potem dokleiłam kwiatek ^^ Na konsultacjach owy kwiatek wypadł raczej kiepsko. Chciano go na siłę odkleić. Ale nie dał się ;)

poniedziałek, 4 listopada 2013

Pierścionek z puszkiem

Nie sądziłam, że dotrwam do tego momentu. Właśnie mija rok odkąd zaczęłam blogować. Zaczęłam nawet pisać post ze zbiorem statystyk, ale nie byłam potem z niego zadowolona. Stwierdziłam, że zrobię to co zwykle: wrzucę zdjęcia jakieś nowej pracy ^^


Prezentuję kolejny pierścionek. Wykonałam go z płótna malarskiego, które potem pomalowałam złotą farbą. Na zewnętrzną warstwę nakleiłam kawałek jakieś włókniny, chyba do usztywniania ubrań. Sprawia wrażenie bardzo miękkiego i delikatnego. W rzeczywistości jest sztywny. Podejrzewam, że w użytkowaniu nieco by się brudził.


Dziękuję wszystkim czytelnikom za ten wspaniały rok. Wiele osób bardzo mnie wspierało i zachęcało do dalszej pracy. W najbliższej przyszłości zamierzam kontynuować i przedstawiać Wam kolejne pomysły, zdjęcia i co tylko możliwe :)