wtorek, 30 grudnia 2014

Dzieło miesiąca: Białe draperie


Dziś przedstawiam Wam pracę współczesnej polskiej artystki, prawdopodobnie mniej znanej. Pewnie niewielu z Was powiesiło by taki obraz na ścianie, ale ja pewnie tak bym zrobiła. Uwielbiam draperie. Niestety do takiego poziomu malarstwa jeszcze trochę mi brakuje ;) Aż strach porównywać moje draperie z tą powyżej.

Agnieszka Stańczyk, Cykl: Białe draperie 19 AS
olej na płótnie, format 50x70 cm (czyli taki jak u moich draperii ;)

Co więcej mogę tu napisać? Obraz jest poprawnie namalowany, bardzo realistycznie, przyjemny w odbiorze, bez ukrytych filozofii, których nie lubię. Po prostu piękny warsztat malarski :)

Źródło:
http://www.mayagaleria.com/galerie-artystow/agnieszka-stanczyk.html

sobota, 27 grudnia 2014

Uczelnia artystyczna: Ergonomia z anatomią

Nawet na uczelni artystycznej znajdzie się bardziej przyziemne zagadnienia. Zaliczyłabym do nich Ergonomię z anatomią. O co w tym chodzi?

Ergonomia, czyli nauka o pracy jak podaje Wikipedia. Dziedzina ta zajmuje się dostosowaniem pracy do możliwości człowieka. Czyli dostosowaniem stanowiska pracy, narzędzi tak, aby dany człowiek wykonywał swoje obowiązki i zadania w sposób jak najbardziej produktywny. Czyli nie tracił czasu przy poruszaniu się w źle zorganizowanym biurze, aby fotel i biurko były wygodne, odpowiednich rozmiarów. Aby oświetlenie było we właściwym miejscu, aby narzędzia miały wygodne uchwyty itd. O to mniej więcej chodzi. Jest to połączenie wiedzy o budownictwie, psychologii, medycynie, antropometrii, anatomii człowieka itp.

Spytacie pewnie po co mi to. Też zadałam to pytanie. Wiedza ta jest bez wątpienia przydatna dla studentów architektury i projektowania produktu. Przynajmniej dla nich były te wykłady, bo o ergonomii pracowni krawieckiej nie dowiedziałam się na tych zajęciach niczego. Taki program, taki wykładowca.

Głównie były to wykłady ze slajdami. Pierwszy semestr zaliczało się na podstawie testu, trzeba było znać na blachę materiał, ale nie był jakoś bardzo obszerny. Oprócz wielu definicji nasłuchałam się trochę o skrzywieniach kręgosłupa i przepuklinach. Test napisałam najlepiej ze wszystkich (ta, pochwalę się ;), ale w części zawdzięczam to szczęściu, strzelałam przy kilku śmiesznych pytaniach jak np. przy mocy oświetlenia pomieszczenia ;p

Drugi semestr był bardziej ambitny. W parach (lub po trzy osoby) mieliśmy przygotować prezentację w power poincie o wybranym przez nas budynku, obiekcie. Mieliśmy przeprowadzić analizę budynku pod kątem ergonomii i udogodnień dla niepełnosprawnych. W praktyce wyglądało to tak: zwiedzaliśmy budynek, robiliśmy zdjęcia, wypytywaliśmy pracowników, sprawdzaliśmy toalety (ilość, stan, układ), klatki schodowe, windy, gaśnice, korytarze, parkingi wokół, przystosowanie dla niepełnosprawnych itd. Dostaliśmy wcześniej wytyczne co do niektórych rzeczy jak np. wymiary schodów ;p Choć robiłam to zadanie z koleżanką, to praktycznie całość wykonałam sama. Obeszłam budynek, zrobiłam zdjęcia, pytałam ludzi, nawet mierzyłam schody, choć to tylko z ciekawości. Prezentację też sama skleciłam. Ah, to był budynek szkoły wyższej. Oczywiście wcześniej musiałyśmy załatwić pozwolenie na zdjęcia.

Analiza była szczegółowa w miarę możliwości, ale nie do bólu. Prezentacja nie mogła być za długa. Przyznam, że było to bardzo ciekawe zadanie, choć może niepotrzebne w przypadku mojej specjalizacji (projektowanie ubioru; co innego gdyby było coś na ten temat na wykładach). Jednak najgorszy był fakt, że wykłady były obowiązkowe (lista obecności) i odbywały się w piątki popołudniu jako ostatnie zajęcia. Na pociechę jednak powiem: to i tak nie były najnudniejsze, najbardziej męczące zajęcia. Były gorsze :)

czwartek, 25 grudnia 2014

Muzyka do pokazu mody #4

W zeszłym miesiącu pisałam o muzyce klasycznej, do której dziś odrobinę nawiążę. Najprostszym sposobem zorganizowania tła muzycznego na pokazie mody jest oczywiście odtworzenie muzyki z odpowiedniego sprzętu. Ale jeśli chcemy nadać widowisku więcej klasy i powagi można się zastanowić nad wynajęciem … orkiestry. No może nie od razu całej, a tylko kilku muzyków ;) Muzyka wykonywana na żywo jest bardzo ciekawym rozwiązaniem.

No ale wrócę do samej orkiestry. Z pewnością duże domy mody mogą sobie pozwolić na taki wydatek. I co najciekawsze orkiestra nie musi wykonać tylko muzyki klasycznej, ale także muzykę popularną czy filmową. Poniżej macie przykład, który zaciekawił nawet Kocurka - Klaus Badelt Pirates of the Caribbean. To przykład, że orkiestra może naprawdę porwać swoim wykonaniem ;)




Następna propozycja to utwór Rhianny Only Girl (In The World) w klasycznym wykonaniu zespołu Aston. Muszę przyznać, że taka wersja znanego utworu mnie pozytywnie zaskoczyła. Grupa co prawda nie ma rozmiarów orkiestry symfonicznej, ale świetnie sobie poradziła. Polecam obejrzeć ich inne wykonania.


 

Na koniec mała dawka Disney'a. Bardzo mnie cieszy, że orkiestry nie wykonują wyłącznie muzyki klasycznej, a sięgają po soundtracki czy światowe muzyczne hity. The Lion King Philharmonic Youth Winds



Przykłady, które Wam podałam niekoniecznie są odpowiednie do pokazów mody. Wiele zależy od tego jaka to kolekcja, gdzie odbywa się pokaz, jakimi środkami finansowymi dysponujemy itd. Jednak w swoich poszukiwaniach odpowiedniego podkładu muzycznego natchniecie się na wiele różnych utworów. Wiele będzie się Wam bardzo podobało. I większość będzie nieodpowiednich. Warto wtedy zapytać różnych osób o opinie. Warto wyobrazić sobie cały pokaz. Ja przedstawiłam Wam tylko kolejną możliwość ;)
 

wtorek, 23 grudnia 2014

Jak skutecznie zniechęcić do malowania i popsuć pracę?


We wpisie przedstawiłam zdjęcia niedokończonej pracy malarskiej. To o tej konkretnej pracy jest cały tekst. Jest to kolejny wpis z serii uczelnia artystyczna, studia, pracownia malarstwa, profesorowie i gorsze prace. Zapraszam do czytania i oglądania.

Jak już kiedyś wspominałam artysta nie zawsze tworzy dzieła sztuki i czasem zdarzy mu się gorsza praca. Powodów może być wiele, ale dziś poruszę problem upierdliwej osoby nakazująco-komentującej.


Drugi rok magisterki. Nagła zmiana budynku z pracowniami. Pracownie jeszcze początkowo nie do końca przystosowane do malowania. No i zmiana asystentki profesora. Asystentka profesora jednocześnie prowadzi pracownię rysunku, ale końcowe oceny z malarstwa i rysunku zwykle wystawia profesor (tylko podpis jest asystentki). Ma większe doświadczenie i odpowiednie tytuły. 

Pierwsze zajęcia, sporo nowych twarzy, jak zwykle. Do grupy doszło parę osób z licencjatu. Wyjaśnię może: na pierwszym roku licencjatu rysunek i malarstwo są z prowadzącymi, którzy wprowadzają nas w obie dziedziny. Od drugiego roku licencjatu trafiamy do pracowni z innymi profesorami. W tych pracowniach jesteśmy już do końca, także na magisterce jeśli ktoś kontynuuje, choć zdarzają się czasem migracje.


Wracając do zajęć, kobieta, którą początkowo wzięłam za studentkę okazała się nową asystentką. Ok. Wszystko było dobrze do trzecich zajęć na jakie poszłam...

Po kilku latach malowania mam już swoje nawyki, swoje techniki, sposoby. Nigdy nie stanowiło to problemu. Powolutku, własnym tempem wprowadzałam nowe rzeczy do moich prac. A tu sobie wyobraźcie taką sytuację: nowa asystentka próbuje mnie i innych instruować. Ok. Nie ma problemu. Nie zna nas, część studentów jest w pracowni od kilku lat, część od paru dni. Ale rozumiem, że może być trochę zestresowana, że chce dobrze wykonać swoją pracę, że robi to dla naszego dobra. Z początku nawet poważnie traktowałam jej rady. Do czasu.


Po kilkudziesięciu minutach zaczęła mi działać na nerwy. Podchodziła do mnie i innych za często, nawet nie zdążyłam wprowadzać zmian. Powodowało to, że robiłam się nerwowa, bo zamiast skupić się na malowaniu to słuchałam o tym co mam zmienić. Co ciekawe, za każdym razem słyszałam inne uwagi - nie wiem skąd ich tyle brała. W pewnym momencie zaczęła się powtarzać, bo zauważyła, że jakiś tam zmian nie mam zamiaru wprowadzić - to zwykle ja decydowałam czy zmiany są potrzebne czy nie, dzięki temu panowałam nad pracą, uczyłam się myśleć, a nie wykonywałam polecenia. Zresztą zwykle słuchałam profesora, gdy sugerował poprawki i zmiany, ale potrafił to robić w sposób "może pani to poprawi, bo czegoś tu brakuje, coś doda" a nie "zamaluj tą białą przestrzeń, bo nie powinno tak być, to się nie broni."


W efekcie usłyszałam, że w zasadzie większość mojej pracy jest zła. Bo białą przestrzeń, którą zwykle zostawiałam, aby rozjaśnić pracę, powinnam całkiem zamalować. Bo szarości powinny mieć kolory - owszem - ale mieszałam je z dwóch tubek celowo, od wielu miesięcy. Że jakieś tam elementy źle wyglądają. W każdym wypadku tłumaczyłam się, nie siedziałam cicho tylko broniłam swoich działań. Na tekst, że tak już robię od wielu prac i że to wszystko celowe (w końcu zawsze wyglądało to dobrze, opinie były dobre itd.) powiedziała mi, że powinniśmy próbować nowych rzeczy. Nuż, myślałam, że wtedy padnę trupem. Na finiszu magisterki tuż przed obroną mam próbować nowych rzeczy, a nie skupiać się nad aneksem dyplomowym. To był hit. Mało prawdopodobne by wzięła mnie za początkującą malarkę, bo poziom moich działań chyba wskazywał, że trochę się w życiu namalowałam (no wpis na liście obecności z dopiskiem studia mgr). Choć w sumie te jej poprawki w widoczny sposób popsuły moją pracę :/


Gdy przemalowałam całą szarość była zachwycona, ja mniej. Męczyłam się. Męczyłam się mieszając tą szarość, nakładając ją na karton. Byłam coraz bardziej zrezygnowana. Uwagi tej pani zaczęłam znosić z trudnością. W pewnym momencie odsunęłam się od sztalugi. Spojrzałam na pracę .... i nie wiedziałam co mam zrobić. Poczułam rozpacz. Nie miałam pomysłu, motywacji, aby skupić się nad pracą, aby ją dalej malować. Prawie rzuciłam paletą. Chwilę tak stałam po czym poszłam wylać wodę i zaczęłam się pakować. Tak być nie może. Muszę stąd wyjść, spojrzeć na tą pracę z perspektywy czasu. Dziś już nic nie namaluję.


W pracowni zaczęłam malować jeszcze tylko jedną pracę. Resztę namalowałam w mieszkaniu. W pracowni pojawiłam się dopiero na zaliczeniu semestru. Nie miałam problemu z ocenami - profesora mam po swojej stronie. Pani asystentka trochę kręciła nosem co nawet mnie zadowoliło ;)


Zwykle jestem bardzo cierpliwa. W tej sytuacji też byłam cierpliwa do pewnego momentu. Jak widać bywa, że profesorowie i asystenci potrafią skutecznie zniechęcić studenta do nauki i działania. Nie zaprzeczę, takie sytuacje zdarzały mi się wcześniej, ale nigdy nie było tak, że rezygnowałam z pojawiania się na zajęciach. Zawsze miałam motywację, aby dalej pracować/malować itd. W tym wypadku jednak nie.


Na zakończenie zdjęcia ostateczne pracy. Tak wygląda w tej chwili. I raczej się nie zmieni. Co najwyżej ją zastąpię inną. Jak widać (możecie sobie powiększyć te zdjęcia) szarości nabrały kolorów - odcienia fioletu i błękitu. Biała przestrzeń  uzyskała domieszkę niebieskiej farby, ale nie miałam już siły nałożyć drugiej, jednolitej warstwy. Gdzieś dodałam fioletu, gdzieś trochę karminu i tyle. Ogólnie praca miała spory potencjał. Jednak są prace malarskie, których przeznaczeniem jest bycie niedokończonymi. Do takich należy właśnie ta.

sobota, 20 grudnia 2014

Obs za obs, kom za kom, czyli załamuję ręce

To się ostatnio zdziwiłam. Co jakiś czas szukam nowych sposobów na zwiększenie osób odwiedzających mojego bloga. Trochę poczytam tu, trochę tam i czasem coś wypróbuję. No i tak było w tym wypadku. Na Facebooku znalazłam jakąś grupę blogową...

Dużo nie myśląc zapisałam się do niej. Ta, zareklamuję się i przy okazji znajdę jakieś ciekawe blogi do poczytania na dłużej, może nawet dodam jakieś do mojej listy czytelniczej. Wrzuciłam link do mojego bloga. No i obserwowałam rezultaty. Jakieś tam były, ale zainteresowała mnie inna rzecz. Gdy po kilkudziesięciu minutach zerknęłam do tej facebook'owej grupy, zorientowałam się, że mój link znalazł się bardzo daleko od góry. Myślę sobie, przypadek, tak szybko nie powinien spaść w dół. Po jakimś czasie, chyba następnego dnia zrobiłam drugą próbę, efekt podobny. Przestałam wierzyć w dziwny zbieg okoliczności. 

Okazuje się, że co chwilę w owej grupie ludzie wrzucają linki do swoich blogów. I bardzo często są to te same osoby. Nic więc dziwnego, że mój pojedynczy link szybko się przesunął w dół. No dobra. To mi się nie udało. Ale może znajdę jakieś ciekawe blogi do poczytania?

Zwykle przeważają blogi szafiarek, fotograficzne, pamiętniki i o tematyka o wszystkim co możliwe w jednym. Nie zauważyłam tematyki artystycznej, nawet filmowej, książkowej, politycznej.... No nic. Blogi zwykle autorstwa młodszych pokoleń. Trochę za młodych dla mnie. No sorry, ale jestem już chyba za stara, aby zrozumieć obecną młodzież (chociaż czuję się młodo i czasem jeszcze muszę wyciągnąć dowód osobisty z zakamarków mojego portfela, aby kupić coś mocniejszego). Wiem co piszę, co jakiś czas zdarza mi się przeczytać coś autorstwa młodej osoby i po prostu wybaczcie, ale nie trafia to do mnie.

Kontynuując moje rozważania. Przeraziła mnie ilość podobnie brzmiących tekstów w tej grupie blogowej. "obs za obs", "kom za kom" są już powszechnie znane. Czasem występują w nieco innych wersjach:

"podajcie swoje blogi to przeczytam, skomentuję i zaobserwuję" czasem z "jak mi się spodoba to zaobserwuję"; "skomentuję i zaobserwuję każdego bloga"

"najlepsze skomentuję i zaobserwuję" - ciekawe jak się wybiera najlepsze...

"potrzebuję bardzo dużo wyświetleń" - mnie też by się przydały, ale bez przesady, bez nich nie umrę przecież

Przy okazji czasem pojawiają się równie ciekawe odpowiedzi "nie dostałam ani koma ani obs" - bo to przecież bardzo ważne, nie? 
Przewinęły mi się jeszcze wylewane żale zawiedzionych blogerów, że wielokrotnie ich oszukano (nie dostali obiecanych kom i obs) - niestety nie zacytuję, ale uwierzcie, były bardzo dramatyczne.

Gdzieś mi przemknęło "uznaję kom/kom, obs/obs" - brzmi jak "uznajemy płatność kartami"

"podawajcie blogi o tematyce takiej i siakiej, chętnie poczytam" - to już mnie dobiło; czyżby "blogerzy" byli już tacy leniwi, że nie wyszukują samodzielnie ciekawych blogów, tylko czekają na gotową listę?

Zapewne gdzieś w zakamarkach tej grupy znajdą się jakieś ciekawe i wartościowe blogi. Problem w tym, że w dużym stopniu przysłaniają je inne. Przysłania je "spam", tak bym to nazwała (musiałam wyłączyć powiadomienia z tej grupy, bo wyskakiwały mi takie cuda na tablicy). A szkoda tych ciekawszych blogów.

piątek, 19 grudnia 2014

Idealny prezent dla projektanta ubioru

A co mi tam :) Wszędzie pełno poradników z propozycjami prezentów, więc czemu by nie stworzyć własnego. Pomysł naszedł mnie bardzo spontanicznie. Propozycje możecie wykorzystać nie tylko na święta, ale także przy innych okazjach np. urodzinach. Podane ceny są cenami orientacyjnymi, nie sugerujcie się wszystkimi zdjęciami - to tylko propozycje.


Najpierw kilka większych i droższych propozycji krawieckich.


Maszyna do szycia
Świetny prezent szczególnie jeśli jesteśmy pewni, że będziemy szyć albo gdy poprzednia maszyna odmówiła posłuszeństwa. Cena i model zależą od preferencji, osobiście celowałabym w coś powyżej 500 zł, jeśli to ma być już coś na dłużej (maszyny są już od ok. 200-300 zł).


Overlock
Przyda się jeśli już posiadamy podstawową maszynę i rozkręcamy się w szyciu. Ceny dobrych overloków często są wyższe niż stębnówek, od 700 zł. Zaznaczam, że mam na myśli już bardziej pewne modele. Najtańsze znajdziemy już za 300 zł, no ale po co kupować coś na chwilę, co tylko nas będzie denerwowało małymi możliwościami, zrywającymi nitkami itd.


Manekin regulowany lub zwykły
Genialna rzecz, bo można dowolnie ustawiać obwody. Niestety ja posiadam tylko zwykłego manekina w rozmiarze 38, drewnianego obitego grubym płótnem. Zwykły mieści się w cenach 200-300 zł, regulowany to koszt 400-500 zł.


Zestaw nożyczek krawieckich lub ekskluzywne nożyczki
W zestawie zwykle znajduje się kilka par nożyczek różnej wielkości (już od kilkunastu złotych). Ja dostałam taki gratis do mojego overlocka i naprawdę się przydaje. Ale równie fajnym pomysłem są metalowe nożyczki do ostrzenia, już takie konkretne, często dostępne w ciekawych retro kształtach. Ceny zaczynają się od kilkudziesięciu złotych, przeważnie kosztują ok. 80 zł, ale znajdziemy też dużo droższe.


A teraz lista bardzo fajnych drobiazgów, które również ucieszą projektanta lub krawca.


Obcinaczki do nitek
Mały drobiazg a tak cieszy. Są znacznie wygodniejsze w użyciu niż nożyczki. Cena to zaledwie kilka złotych (do kilkunastu). Są plastikowe i metalowe. Sama chciałam metalowe, ale po obejrzeniu ich w sklepie uznałam, że za bardzo mi się ślizgają w palcach. Więc stanęło na plastikowych.


Miara krawiecka
Nie mam tu na myśli zwykłej miary krawieckiej, a taką już ciekawszą w zwijanej rolce. Jeśli poszukamy w internecie to znajdziemy naprawdę śliczne wzory, także miniaturowe miarki do przyczepienia przy kluczach. Cena od kilku, kilkunastu złotych w górę.


Znikający pisak do tkanin
Jeśli znudziła Wam się kreda i mydło może warto wypróbować pisak do tkanin. Przyznam się, że omal nie zemdlałam, gdy krawcowa rysowała nim po uszytej kiecce do mojego dyplomu :) Całe szczęście taki pisak po chwili znika z tkaniny (właściwie to po kilku minutach), ale i tak nie mam do niego zaufania. Cena zaczyna się od kilku złotych.


Poduszeczka na szpilki / poduszeczka na rękę
Prezent, który można wykonać własnoręcznie, choć sądzę, że w internecie znajdzie się wiele ślicznych i gotowych poduszeczek. Ja ciągle posiadam swoją pierwszą, którą uszyłam ... w podstawówce (nie pamiętam w której klasie). Ale na dłoń kiedyś sobie sprawię/kupię/uszyję ^^


Tkaniny
Kilka metrów fajnej tkaniny to także świetny pomysł. Nie musi być wcale droga. Zależy czy szukamy czegoś z fajnym nadrukiem, czegoś oryginalnego czy po prostu zwykłą tkaninę na prosty ciuch. Ceny zaczynają się od kilku złotych za metr, przeważnie to 20-40 zł/m, ale ekskluzywne kosztują już powyżej 100 zł/m. A ile metrów kupić? 2-4 m powinno w zupełności starczyć ;)


A teraz przejdę do przedmiotów przydatnych w samym projektowaniu i szkicowaniu.


Notes
Zeszytów nigdy nie jest za mało. O czym trzeba pamiętać? Koniecznie musi mieć czyste kartki, a nie linie czy kratkę. Format od A5 w górę, najlepiej w sztywnej okładce, im więcej kartek tym lepiej. Ceny od kilkunastu do kilkudziesięciu zł.


Zestaw dobrych kredek/pisaków
Kolorowe kredki cieszą nie tylko dzieci, ale także projektantów. Zresztą jeśli chodzi na przykład o mnie to czuję zachwyt nad większością asortymentu sklepu plastycznego ^^ No co tu dużo pisać: dobre kredki nie są tanie, ceny zaczynają się od ok. 30 zł i sięgają 150 zł. Zależy od marki, ilości kredek, opakowania itd. Podobnie jest z lepszej jakości flamastrami.


Osobny fragment poświęcę na książki. Projektanci lubią kolekcjonować książki związane z modą. Poniżej znajdziecie propozycje polskie jak i zagraniczne, niektóre już omówiłam na blogu. Wiele z nich jest praktycznie nie do zdobycia, albo są baardzo drogie. Często znaleźć można wyłącznie używane egzemplarze. Mimo to chciałabym Wam przedstawić różne propozycje ;)



Książki historyczne
Historia ubiorów, Maria Gutkowska-Rychlewska (od ok. 200 zł w górę)
MODA Historia mody od XVIII do XX wieku, Tashen (w zależności od wersji od ok. 60 zł do 200 zł)
Historia mody, Francois Boucher (ok. 80 zł)
Moda kobieca XX wieku, Dziekońska-Kozłowska (ok. 60 zł)
Ilustrowana historia strojów, Bożena Mierzejewska (ok. 70 zł)
itd.


Książki o projektowaniu mody/poradniki
Moda. Projektowanie, Sue Jenkyn Jones (ok. 60 zł)
Podstawy projektowania odzieży, Ewa Fałkowska Rękawek (ok. 26 zł)
itd.


Książki o szkicowaniu modelek
Rysunek postaci w projektowaniu mody, Elisabetta Drudi (ok. 60 zł)
Ilustrowanie mody, Bethan Morris (ok. 60 zł)
itd.



Książki o szyciu
Kulisy kroju i szycia, Zofia Hanus (ok. 10 zł i w górę)
Burda. Szycie to takie łatwe (ok. ?)
Elegantisima (włoskie) (ok. 800 $ i w górę za tom)
Professional Sewing Techniques for Designers, Cole, Czachor (angielskie) (ok. 100 $)
itd.



Książki z konstrukcjami
Modelowanie form odzieży damskiej, Stark, Tymolewska (ok. 35 zł)
Konstrukcja i modelowanie odzieży lekkiej/ciężkiej, Zbigniew Parafianowicz (ok. 60 zł)
Systemschnitt, Jansen, Rudiger (niemieckie) (ok. 100 $)
Pattern Magic, Tomoko Nakamichi (angielskie, japońskie) (ok. 17 $)
Modern Pattern Design, Harriet Pepin (angielskie) (ok. 125 $)
itd.



Książki o projektantach i nie tylko
Christian Dior, Marie-France Pochna (ok. 50 zł)
Yves-Saint Laurent. Niegrzeczny chłopiec, Marie-Dominique Lelievre (ok. 40 zł)
Yves Saint Laurent, Laurence Benaim (ok. 50 zł)
Księga stylu Coco Chanel, Karen Karbo (ok. 35 zł)
Przewodnik elegancji, Jacqueline du Pasquier (ok. 10 zł)
itd.


Na koniec ważna uwaga: zanim kupicie prezent zorientujcie się co osoba, która ma zostać obdarowana posiada. Co się tej osobie podoba, o czym marzy. To bardzo ważne. Chcemy przecież sprawić jej niespodziankę i przyjemność ;) A może zrobić też prezent samemu sobie?


Źródła zdjęć:
http://p.alejka.pl/i2/p_new/40/36/maszyna-do-szycia-husqvarna-viking-e-10_0_b.jpg
http://images.okazje.info.pl/p/sprzet-agd/7094/gritzner-overlock-788.jpg
http://www.gpconcept.pl/allegro_photos/manekiny/_piankowe/KD_standard/s-3/KD_szary_jasny_S-3.jpg
http://img.nokaut.pl/p-8f-9c-8f9ca0c54381c9b21dc68a069e386d96500x500/manekin-krawiecki-regulowany-dama-b-w-rozmiarze-44-48.jpg
http://u-czeremchy.pl/userdata/gfx/8ba1a0470af70295163b8e2a3981fa11.jpg
http://www.dodatki.krawieckie.pl/images/asortyment%2002.02.2006%20001.jpg
http://ws2-media4.tchibo-content.de/newmedia/seo/ed77884aa45dc9e0/.jpg
http://s.srebrnaagrafka.pl/uploads/new_product_image/d/e/1/c/2/0/f/image/369291/2.JPG
http://axc.webd.pl/g/k38-nozyce.jpg
http://s4.galerieallegro.pl/zdjecia/z324/3241615/big/13.jpg?screen
http://www.goldpol.eu/images/akcesoria/metalowe/water/5563.jpg
http://i.st-firmy.net/9397ghl/tkaniny-koszulowe-twintex-sp-z-oo.jpg
http://www.eco-scrapbooking.pl/galerie/n/notes-a6-z-okladka-z-tek_199.jpg
http://www.szal-art.com/images/product_images/original_images/2813_1.jpg
http://agnieszkaomodzie.pl/wp-content/uploads/2014/11/Przewodnik-elegancji-obwoluta.jpg
http://media-cache-ec0.pinimg.com/736x/52/51/18/5251183a1d3302f66900897d313c6b7d.jpg
http://ecx.images-amazon.com/images/I/41HqTRis2vL._SY344_BO1,204,203,200_.jpg
http://ecx.images-amazon.com/images/I/51HA589M4QL.jpg
http://www.taniaksiazka.pl/images/popups/386/38603901814KS.jpg
http://www.sop.torun.pl/pics/sklep_produkty/27_img1_c48e56c18a4b49b4616ca696410fc682.jpg
http://img1.mlstatic.com/s_MLA_v_V_f_2838622544_062012.jpg
http://www.galerialucznik.pl/environment/cache/images/300_250_productGfx_10fcc49ce15facab33cd4c345b4ff010.jpg
http://merlin.pl/Moda-projektowanie_Sue-Jenkyn-Jones,images_product,21,978-83-213-4760-8.jpg
http://ecsmedia.pl/c/podstawy-projektowania-odziezy-b-iext3886700.jpg
http://www.bookoff.pl/data/gfx/pictures/large/3/2/323_1.jpg
http://kormoran.sklep.pl/img/products/23/29/1/1_max.jpg
http://1.bp.blogspot.com/-TqarICIzAeM/U4DCYbSTgzI/AAAAAAAAAR0/s6wydkjwB6E/s1600/Scan10104_cr.jpg
http://ecsmedia.pl/c/ilustrowanie-mody-b-iext22382685.jpg
https://c2.staticflickr.com/6/5208/5338452293_e77eae406b_z.jpg
http://merlin.pl/Moda-kobieca-XX-wieku_Alina-Dziekonska-Kozlowska,images_product,5,978-83-213-4500-0.jpg
http://ecsmedia.pl/c/historia-mody-b-iext6233994.jpg
http://3.bp.blogspot.com/-dPpiVA31dwc/TwbCh-dJOZI/AAAAAAAAEnU/YUmF_gXCV50/s1600/cover_ju_fashion_history_25_0706061432_id_36432.jpg
http://merlin.pl/Yves-Saint-Laurent-Niegrzeczny-chlopiec_Marie-Dominique-Lelievre,images_product,13,978-83-271-5112-4.jpg
http://merlin.pl/Yves-Saint-Laurent_Laurence-Benaim,images_product,23,978-83-63431-95-2.jpg
http://img.tezeusz.pl/static/product_image/20/205302_big.jpg
http://www.wydawnictwoliterackie.pl/resources/1/Karbo_Ksiega%20stylu_m.jpg
http://ecsmedia.pl/c/christian-dior-b-iext23034898.jpg

wtorek, 16 grudnia 2014

Pozłacana martwa natura z nożyczkami

Dziś będzie dużo zdjęć z dokumentacji powstawania pewnej pracy :) Jest dosyć wyjątkowa. Powstała jeszcze w mojej starej pracowni malarskiej na pierwszym roku magisterki. Po kolei zapoznam Was ze wszystkimi ciekawostkami.

Na początek szkic. Szkic wykonany pędzelkiem, pomarańczową, rozwodnioną farbą akrylową.


Poniżej macie małe zbliżenie z fragmentu wykonanego szpachelką. Stopniowo zaczynałam ją opanowywać. Tutaj jeszcze próbowałam ją wyczuć. Dopiero przy następnej w kolejności pracy udało mi się osiągnąć świetne efekty :)


Nałożyłam pierwsze warstwy farby - podmalówkę. Na razie praca wygląda nieco kiczowato w kolorystyce.


Ta martwa natura była dla mnie wprost idealna. Mogłam ćwiczyć moje ukochane draperie. Pierwszy i jedyny raz zastosowałam w mojej pracy akademickiej złotą farbę. Przybyło jasnej tkaniny wykonanej szpachelką.


Zbliżenie na złotą tkaninę.




Podłoga namalowana, ciemno zielona tkanina dumnie się prezentuje. Zabrałam się za lewą część pracy. Zostawiłam część pracy niezamalowaną.



Pracowałam nad pracą więcej niż jedne zajęcia. Przed schowaniem pracy do teczki zawsze czekałam kilka minut, aby w miarę wyschła. Miałam wyliczony czas kiedy skończyć malować. Praca sobie schła, a ja w międzyczasie pakowałam wszystkie rzeczy. W ciepłe dni ustawiałam prace przy otwartym oknie, a ściereczki wieszałam na parapecie. W zimie przydatny był grzejnik.


Prawie skończona praca. Draperia wykonana szpachelką prezentuje się ciekawie. Czerwona szmatka również została wykonana szpachelką. Reszta pracy pędzlami. Ale czegoś brakowało. Profesor zasugerował ... nożyczki. I tak oto moje prace w jeszcze większym stopniu skierowały się w stronę krawiectwa. 


Finalna praca. Co sądzicie?