poniedziałek, 24 lutego 2014

Naszyjnik CD - złoto w bieli

Tyle zamieszania ostatnio wokoło mnie, że znowu odrobinę zaniedbałam bloga. Ale już szybciutko nadrabiam ;) Kontynuuję serię naszyjników z płyt CD.


Przód:


Tył:


Skład naszyjnika: płyta CD, biała farba, złota folia, organza, tiul.

piątek, 14 lutego 2014

Naszyjnik CD - miedź z czernią

Powinnam siedzieć nad kartkami z filozofii i zakuwać przemowę na jutro. A co ja robię? Przygotowuję kolejny post. A nie powinnam, bo jutrzejsze zaliczenie jest ustne - czyli dłuższe i trudniejsze w nauce.

Kilka miesięcy temu bawiłam się w projektowanie biżuterii. W pewnym momencie zaczęło mi całkiem nieźle wychodzić. Powstało mnóstwo ciekawych drobiazgów. Cześć z nich dotychczas przedstawiłam na blogu. Już czas na kolejne. Będzie to seria naszyjników z płyt CD. Pierwszy z nich możecie oglądać w postach Złota tarcza i Złota tarcza ciąg dalszy. Poniżej przedstawiam kolejny.

Przód


Tył


Ten konkretny model jak łatwo zauważyć został częściowo oklejony miedzianą folią i pomalowany farbą. Wisior nie jest gładki na powierzchni, posiada nieregularną fakturę. Jako "łańcuszek" posłużył czarny błyszczący sznureczek.

czwartek, 13 lutego 2014

Zabawa modą 6

Większość wczorajszego wieczora i jeszcze dziś ze trzy godziny spędziłam na szyciu sukienki dziewczęcej na zaliczenie warsztatów krawieckich.  Poprzednie nie zyskały większego uznania, choć starałam się jak mogłam. Teraz zaskoczę ich czymś zupełnie innym - cała sukienka została uszyta na coverlocku. Tak :D w styczniu doczekałam się mojej wymarzonej maszyny, ale ze względu na wiele spraw nie miałam kiedy do niej usiąść. Wczoraj się zmotywowałam. Po pierwsze, lepsza jakość wykonania, po drugie, szyje się znacznie szybciej niż na klasycznej maszynie. Pewnie znowu pokręcą głowami czemu wybrałam polar - bo akurat to miałam na wierzchu i pod dostatkiem. W końcu to tylko ćwiczenie.
Jutro z samego rana wsiadam w pociąg i obieram kierunek Poznań. Mam nadzieję, że pójdzie szybko i gładko, pozbieram dwa wpisy do indeksu. A tak na szybko wrzucam kolejne stare szkice z szafy ;)

poniedziałek, 10 lutego 2014

Miałam kiedyś różowe okulary...

Mam takie jedno marzenie. W zasadzie od wielu lat o nim myślę. Nie jest łatwe w realizacji, ale powoli się do niego zbliżam. Nadal za wolno. Jest takie kuszące, że chciałabym, by spełniło się od razu. Ale martwię się czy jestem na nie gotowa, czy sprostam. To taki cel życiowy. To z nim wiąże się powstanie tego bloga. To marzenie o iselle. Piękny sen, w którym chciałabym się jak najszybciej pogrążyć...


Dosyć poetyki :) Raczej średnia ze mnie pisarka, a na pewno żadna poetka ^^ Skoro już weszłam w klimat marzeń, snów i wierszy, czas na nową pracę malarską. Nie tak zupełnie nową. Powstała w zeszłym roku i niestety po wystawie końcowej jej już nie odnalazłam. Format 50x50 cm, oczywiście farby akrylowe. Te różowości mogą wchodzić nieco w kicz, ale i tak się z nich cieszę. Każda następna praca jest dla mnie kolejną lekcją, eksperymentem, próbą i niesie za sobą jakąś wartość.


 Kilka zbliżeń...


Taka ciekawostka. Folder ze zdjęciami tej pracy nazwałam "Różowa rozkosz dla oczu" :D Moje pomysły mogą czasem przerażać nawet mnie ;)