sobota, 26 kwietnia 2014

Konkurs dla projektantów mody-Heart Fashion 2014

Tyle ostatnio piszę o projektowaniu mody, więc wypada także wspomnieć o konkursie dla projektantów ;) Zapraszam do udziału w Heart Fashion 2014. Pośpieszcie się, został już tylko miesiąc ;)


Konkursy dla projektantów mody dają możliwość bliższego poznania świata mody, projektantów i pokazów. Jeśli ma się farta dostać do finału można uczestniczyć w prawdziwym pokazie mody. Wiąże się z tym przebywanie za kulisami i podpatrywanie całej organizacji. Uczestniczy się w przymiarkach i próbach modelek i nawiązuje mnóstwo kontaktów. To wspaniała szansa na zdobycie doświadczenia.
Co trzeba zrobić?

Najpierw wystarczy wyszukać informacje o interesującym nas konkursie i bardzo uważnie przeczytać regulamin. Najważniejsze rzeczy to:
-  do kiedy zgłoszenia -  do 31 maja 2014 (przedłużone do 25 czerwca 2014)
- temat konkursu - "4 ŻYWIOŁY READY TO WEAR: WODA – oczyszczenie, ukojenie, spokój, radość, ruch, pragnienie, głębia – otchłań; POWIETRZE – lekkość, swoboda, wolność, bezgraniczność możliwości, kosmos;  ZIEMIA – stałość, konkret, ostoja, flora i fauna, geometria;  OGIEŃ - energia, siła, ciepło, światło, niepokój, słońce, epicentrum."
- co należy wysłać do organizatorów (siedziba organizatorów i miejsce finału do Poznań) - teczkę z projektami ośmiu modeli (4 damskie i 4 męskie) z dokładnym opisem (krój, kolory, dodatki) oraz należy dołączyć próbki tkanin z jakich zostaną wykonane modele.

W skrócie powiem jeszcze, że jury wybierze półfinalistów, którzy będą musieli do wyznaczonego terminu dostarczyć (przysłać) dwa odszyte stroje (ok. trzech tygodni). Jeśli przejdą ten etap pomyślnie będą musieli uszyć kolejne sześć modeli - mają na to ok. 2 miesiące. I przyznam tu, że jestem bardzo zdziwiona - ja miałam na to miesiąc... Finał to oczywiście profesjonalny pokaz mody.


Resztę możecie sobie doczytać w regulaminie konkursu. Może się wydawać, że to bardzo trudne zadanie. W końcu trzeba uszyć aż osiem strojów w krótkim czasie. Pocieszę Was, że jest to jak najbardziej możliwe - sama się o tym przekonałam, a miałam mniej czasu. Zawsze można wspomóc się jakaś krawcową, ale te mają często dłuższe terminy realizacji. I nie potrzeba wielu maszyn. Niestety trochę pieniędzy już tak :/ no ale tak jest we wszystkich konkursach.

Jeśli chcecie wiedzieć jak mi poszło w poprzedniej edycji Heart Fashion, to zapraszam do poniższych postów oraz do obejrzenia video-relacji z konkursu ;)


Jak powstawała kolekcja Yellow-violet? Projektowanie 
Jak powstawała kolekcja Yellow-violet? Półfinałowe projekty
Jak powstawała kolekcja Yellow-violet? Finałowe projekty
Heart Fashion 2013 z punktu widzenia Iselle

piątek, 25 kwietnia 2014

Książka: Materiałoznawstwo odzieżowe


Nad pisaniem opisów/recenzji książek myślałam już wiele miesięcy temu. Ciągle to jednak odkładałam, bo zawsze znajdowałam lepsze i moim zdaniem ciekawsze pomysły na wpisy. Poza tym w internecie jest pełno takich tekstów i nie chciałam się powtarzać. Teraz jednak, gdy zaczęłam poruszać tematy związane z projektowaniem mody pomyślałam, że warto czasem przedstawić jakieś pomocne i ciekawe książki (zwłaszcza, że uwielbiam książki). Postaram się, aby te opisy nie były nudne ;)
Jakie książki będę przedstawiać? Będzie to literatura dotycząca tkanin, szycia, konstrukcji i modelowania, projektowania mody, rysunku, sztuki i innych zbliżonych tematów. Przedstawię głównie pozycje, z którymi miałam jakąś styczność. Nie wszystkie Was zainteresują, ale czasem warto wiedzieć, że takie wydano.
Na pierwszy rzut idzie książka związana z materiałami odzieżowymi.


Materiałoznawstwo odzieżowe, Maria Chyrosz, Elżbieta Zembowicz-Sułkowska, WSiP, Warszawa 1999

Z książką po raz pierwszy zetknęłam się w liceum profilowanym. Byłam na profilu kreowania ubioru, więc jak można się domyślić miałam kilka przedmiotów związanych z odzieżą. Przedmiot Materiałoznawstwo i metrologia tekstyliów i skór (MiMTiS) wałkowałam przez dwa lata z dwojgiem zupełnie różnych nauczycieli. W pierwszej klasie było bardzo swobodnie i czasem nawet nudno, ale za to bez stresu - starszy pan nauczyciel był bardzo spokojny. W drugiej klasie lekcje prowadziła nauczycielka chemii (o ile dobrze pamiętam) i wprowadziła dużo rygoru :/

Wracając do książki. Była to nasza podstawowa pomoc na zajęciach. Można było ją wypożyczyć w bibliotece, ale ja akurat się w nią zaopatrzyłam w sklepie niedaleko szkoły. Książka ma format zbliżony do zeszytu A5 i zawiera ok. 300 stron. Okładka miękka.
Znajdziecie w niej wiadomości ogólne o włóknach, opisane włókna naturalne (bawełna, len, jedwab, wełna) i chemiczne (włókna sztuczne i syntetyczne o trudnych nazwach), włókna nieorganiczne (szklane, metalowe), nitki, oraz wszystko o tkaninach i dzianinach (sploty, wytwarzanie, barwienie, drukowanie itd.), włókninach, skórach, furtach i dodatkach krawieckich. I oczywiście sporo informacji o właściwościach i konserwacji. Dla bliżej zainteresowanych zamieszczam zdjęcia spisu treści.


Zalety książki:
- mały, wygodny format
- rozdziały, podrozdziały są wyróżnione na marginesach, przez co łatwiej znaleźć konkretne zagadnienie
- na marginesach znajdują się również pytania i zadania; po każdym podrozdziale można znaleźć ćwiczenia pisemne i praktyczne
- dużo czytelnych szkiców i rysunków, także zdjęć, urządzeń, spotów, tkanin itd.
- ilustracje są czarno-białe - dla niektórych może ty być wada, ale dla mnie to raczej zaleta - dzięki temu wszystko jest czytelne

Wady:
- książka jest opisana dość fachowo i ciężko zrozumieć wiele rzeczy bez żywych przykładów, jest sporo wzorów
- przeznaczona raczej dla uczniów i studentów kierunków związanych z odzieżą, dla innych może być nudna i niezrozumiała.

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Radosna twórczość młodszego brata

Święta już w zasadzie minęły i czas zabrać się do roboty. Kilka dni temu udało mi się uporządkować pokój i urządzić małą pracownię krawiecką. Czy będzie mi się wygodnie szyło to się wkrótce okaże.
Przy okazji porządków odkryłam jak wiele mam książek. Wcześniej uważałam, że nadal za mało, ale jak próbowałam podnieść spakowane kartony... Dużo kilogramów. I to nie były wszystkie książki. Wiele z nich zostawiłam na półkach, bo mogą mi się przydać w najbliższym czasie. 
Kolejna ciekawostka: przypadkiem zdobyłam książkę z niemieckimi konstrukcjami, której szukałam od kilku lat. Jeszcze o niej tutaj napiszę.

Kiedyś wspominałam, że mam młodszego brata. Dużo młodszy nie jest. Jedynie półtora roku. W przeciwieństwie do mnie nigdy nie interesował się modą, sztuką czy rysunkiem. Nie bardzo lubił rysować. No ale czasem mam wrażenie, że jakieś umiejętności w tej dziedzinie ma. Przedstawiam zdjęcie z moich drzwi z dwiema pracami Młodego. Ta poniżej powstała dzisiaj... Co sądzicie o twórczości 23-latka?

czwartek, 17 kwietnia 2014

Porządki są czasem potrzebne

Zrobiłam porządki. Wywaliłam ponad połowę zmagazynowanych prac.

To brzmi troszeczkę jak wyrok. Z jednej strony zawsze chciałam magazynować prace i po latach do nich zajrzeć. Przypomnieć sobie jak zaczynałam tworzyć, pokazać dzieciom.
Z drugiej strony moją wadą jest zbieranie i przechowywanie różnych przedmiotów. Często są to przedmioty zupełnie niepotrzebne, które chcę trzymać z powodu jakiegoś sentymentu. I potem robi się bałagan, brakuje miejsca i zapomina się o tych rzeczach.
I jeszcze jedna kwestia: zrobienie miejsca dla czegoś nowego. Zawsze planowałam iść w życiu w pewną określoną stronę, zrealizować pewne cele. Czasem trzeba z czegoś zrezygnować, aby poświęcić się czemuś innemu. Robię miejsce dla innych rzeczy, które są dla mnie bardzo ważne.

Oczywiście wszystkie najlepsze prace zamierzam dalej przechowywać. Zrobiłam selekcję i już je w większości zapakowałam, aby przenieść w inne miejsce. Nie oznacza to, że porzucę tworzenie, malarstwo i rysunek. Potrzebowałam pewnego oczyszczenia przed zaczęciem czegoś nowego (nie do końca nowego). Wyjdzie mi to na dobre, bo przestanę myśleć o bałaganie, a zacznę tworzyć. Tak, będę tworzyć.

Nie żałuję tego. Po prostu dążę do mojego upragnionego marzenia ;)

wtorek, 15 kwietnia 2014

Projektowanie mody: modelki nie ma?

Zwykle początkującym projektantom zaleca się szkicowanie ubrań na jakieś poprawnej sylwetce. Narzuca się im ćwiczenia proporcji. To denerwujące. A może lepiej zacząć od rysunków bez modelek?


Zapewne każdy nauczyciel/wykładowca związany z ubiorem wyzwałby mnie teraz za propagowanie takiego sposobu projektowania. Uważam jednak, że próbowanie różnych sposobów rysowania może w jakiś sposób przysłużyć się projektantom. Poza tym po pewnym czasie i tak każdy chce się rozwijać i zaczyna ćwiczyć rysowanie modelek. Projekty bez postaci to tylko faza wstępna.


Przyznam się, że nie planowałam takiego postu :) Chciałam iść dalej i przedstawiać kolejne przykłady szablonów modelek. Jednak zapomniałam, że czasem trzeba zacząć rysować powoli, bez modelki, dać się ponieść fantazji i nie myśleć o poprawności rysunku. Często jest tak, że im mniej się myśli tym lepsze powstają projekty. 


W gimnazjum udało mi się zorganizować dwie wystawy moich prac. W sumie to pani od plastyki je zorganizowała. Pierwsza z nich została ochrzczona nazwą "Paryż-Nowy Tomyśl-Mediolan" (nie wiem kto był tak kreatywny :/). W tamtym czasie moje projekty powstawały w zeszytach A5, rysowane odręcznie, najczęściej bez modelek, po kilkanaście na stronie, często niepokolorowane lub tylko częściowo pisakami i długopisami żelowymi. Z tych wszystkich zeszytów oraz luźnych kartek wybrałam kilkadziesiąt ubrań i zaczęłam je "przerysowywać" na większy format - na A4, najczęściej po dwa stroje na kartkę. Nie były to rysunki żurnalowe najwyższych lotów, ale jak na początek wystarczyło.


Rysowanie projektów ubrań bez modelek na kilka zalet: jest szybsze, łatwiejsze, skupiamy się na stroju a nie "otoczce/wieszaku". Wadą jest to, że ciężko określić faktyczną długość rękawów, spodni, spódnic (chyba, że dokładnie opiszemy projekty i zaznaczymy miejsca talii, bioder czy kolan).


Jeśli jednak jesteście zdecydowani na szkicowanie modelek to polecam zapoznać się z poniższymi postami:

sobota, 12 kwietnia 2014

środa, 9 kwietnia 2014

Naszyjnik szyfrowany

Po małej przerwie wracam z nowym wpisem. Stwierdziłam, że zrobię sobie mały urlop od bloggera i ciągłego obserwowania statystyk. No tak niestety jest, nawet jeśli statystyki są kiepskie to bloger lubi obserwować te słupki w nadziei na nagły skok wzwyż. A żeby się oderwać od internetu to najlepiej wyjechać gdzieś na kilka dni. Z dala od komputera i internetu. No akurat w miejscu, gdzie jestem już jest internet, komputer również, a nawet wzięłam swojego laptopa, ale mam tu ciekawsze zajęcia od siedzenia w sieci np. ogrywanie narzeczonego w Diablo III ^^ Biedak jest 5 poziomów niżej ode mnie :) No ale to nie jest główny temat dzisiejszego postu.


Ponad roku temu organizowałam na blogu candy. Kolejne przeprowadziłam trochę później. Możecie z tymi tematami zapoznać się w poniższych linkach. Wspominam o tym dlatego, że do powstania obrazków-nagród bezpośrednio zainspirował mnie wykonany naszyjnik.

Green Marionette, czyli ... mała niespodzianka
Pink Marionette, czyli zapraszam na candy 

Tła obrazków miały kojarzyć się z szyframi. Znaki z Różowej Marionetki to symbole, które wiele lat temu zaadoptowałam jako szyfr mojego pamiętnika. Pamiętnik odnalazłam ponad rok temu, już niestety bez kartki z tłumaczeniem znaków. W tamtym czasie zaczęłam pracować nad naszyjnikami CD i do jednego z pierwszych wykorzystałam właśnie te znaki. Cała historia z pamiętnikiem i szyfrem bardzo przypadła do gustu profesorowi od biżuterii i jego asystentce. Oczywiście pokazałam im zeszyt :) Natomiast marionetkowe obrazki namalowałam jakiś czas po naszyjniku.

Tak mniej więcej przedstawia się cała historia. Pomyślałam, że warto ją Wam przybliżyć. A teraz pora na kolejne zdjęcia naszyjnika.


Opis naszyjnika: płyta CD, pomalowana białą farbą, z płatkami złotej folii, znaki namalowane czarną farbą, jako "łańcuszek" czarny aksamitny sznurek, przypalana organza ecri


Na sam koniec przypomniałam sobie jeszcze o innym naszyjniku z szyfrem. Możecie go dokładnie obejrzeć w poście Biżuteria dla malarki .

czwartek, 3 kwietnia 2014

Jak zostać projektantem mody?

Wiele razy przeglądałam różne strony w poszukiwaniu takich informacji. Dziesięć lat temu, gdy ich pilnie potrzebowałam ciężko było znaleźć coś, co by się naprawdę przydało. Teraz wiem już znacznie więcej na ten temat i postanowiłam się podzielić swoimi "odkryciami".

Zwykle ludzie uważają, że do takich zawodów jak projektant mody czy artysta malarz potrzebny jest talent i pewne umiejętności. I tutaj ważne: nie trzeba pięknie malować czy rysować. Nie rodzimy się ze wszystkimi umiejętnościami, tylko większość z nich zdobywamy się w ciągu życia. 
Ale: jeśli lubisz rysować (chociażby księżniczki), chętnie tworzysz różne rzeczy ręcznie, lubisz zajęcia plastyki, wykonywać kartki świąteczne czy przerabiać ubrania to znak, że prawdopodobnie będziesz się świetnie czuł/a w takim zawodzie i przyjdzie Ci łatwiej jego nauka.

Ale jak zacząć? Co potrzebne?

1. Szkoła/uczelnia/kursy. Nie będę tu wypisywała konkretnych szkół. W tym momencie można je bardzo łatwo odnaleźć przez wyszukiwarkę. Wymienię ich typy: technikum odzieżowe; szkoła zawodowa (krawiec); szkoły policealne jedno-, dwuletnie; kursy konstrukcji, szycia, projektowania mody; uczelnie wyższe publiczne i prywatne; uczelnie zagraniczne. Wybór jest dość szeroki. Rekrutacja bywa różna. Raz jest łatwiej, raz trudniej. Wszystkie informacje można znaleźć na stronach internetowych. Wiedza uzyskana w tych miejscach jest często podstawą zawodu projektanta.

Ja polecam technikum odzieżowe i zawodówkę. Umiejętności zdobyte w tych szkołach są wręcz podstawą i dzięki nim można samemu rozkręcić firmę, samemu szyć i oszczędzić na krawcowych. Jednak warto jest także zrobić studia: wiele z potrzebnych doświadczeń nie zdobędziecie w technikum czy na kursie, a naprawdę są bardzo przydatne; wyrabiają i utrwalają "specyficzne myślenie projektowe".


2.  Rysunek. Swoją drogę w tym kierunku można zacząć już w szkole podstawowej czy gimnazjum. Koła plastyczne i wystawy szkolne. Na zajęciach można zacząć się uczyć rysunku i malarstwa, rozwinąć wyobraźnię. Umiejętności rysunkowe są podstawą przy projektowaniu. Dzięki nim można przedstawić wizję stroju. Nie musi to być piękny żurnalowy obrazek, a po prostu szybki szkic. 
Ciekawostka: nie wszyscy projektanci mody są świetnymi rysownikami; są też tacy, którzy nie potrafią rysować, a swoje wizje przedstawiają w inny sposób. Odsyłam do ciekawego artykułu na ten temat Czy projektant mody powinien umieć rysować? jak również do niektórych moich postów np.  

Projektowanie mody: czy trzeba rysować?



3. Szycie/konstrukcja. I tutaj muszę rozczarować wiele osób, które sądzą, że to je ominie. Szycie to podstawa. Każdy projektant musi znać chociaż te podstawy szycia i konstrukcji. Prostą sukienkę można uszyć na kilka sposobów. Można przenosić zaszewki, inaczej wykańczać, szyć z podszewką lub bez... Z każdej tkaniny owa sukienka będzie wyglądać inaczej. Oczywiście można dawać stroje do szycia krawcowym, ale: 
- ciężko znaleźć taką, która daną rzecz uszyje (punkty przeróbek krawieckich to nie szycie miarowe!!),
- szycie u krawcowych nie jest tanie (chyba, że ma się krawcową w rodzinie; ja mam kontakty do dwóch niedrogich pań),
- takiej krawcowej też trzeba wytłumaczyć czego się oczekuje, jak powinna uszyć nasz projekt (w 90% moich kontaktów z krawcowymi stój różnił się od projektu i moich zaleceń).
Więc najlepszym wyjściem jest samemu nauczyć się choćby tych podstaw. Z czasem nabędzie się więcej doświadczenia w tej dziedzinie. Polecam także książki o konstruowaniu odzieży i kursy konstrukcji.

Zachęcam także do przeczytania innego wpisu z mojego bloga, link poniżej.
Projektowanie mody: czy projektant musi szyć?


4. Jak zacząć naukę szycia? Zapisać się na kurs konstrukcji i szycia, poprosić znajomą, ciotkę-krawcową o pomoc, zaopatrzyć się w magazyn typu Burda, samemu próbować przerabiać i szyć stroje. W internecie znajdziecie także przydatne kursy szycia podstawowych ubrań a także gotowe konstrukcje.


5. Potrzebne rzeczy (w dużym skrócie najpotrzebniejsze rzeczy):
- maszyna do szycia: na początek starczy zwykła stębnówka z zygzakiem do obszywania krawędzi tkanin; nie trzeba od razu inwestować w overloka,
- nożyczki krawieckie, miara, szpilki, igły, nici, mydło krawieckie (lub kreda), papier do wykonywania wykrojów, linijka, ekierka itd.,
- tkaniny (polecam zacząć od tkanin bawełnianych - nierozciągliwych).


Powyżej umieściłam informacje dla początkujących. A co z osobami bardziej zaawansowanymi, które chcą działać poważniej jako projektanci i myślą o firmie?

1. W zależności co chce się szyć trzeba posiadać większy zasób sprzętu: większy stół do krojenia i tworzenia wykrojów, żelazko, duży wieszak na ubrania, manekin krawiecki, maszyna stębnówka, overlok, maszyna ze ściegiem drabinkowym (teraz prawie wszystko się nim wykańcza-sama niedawno się zaopatrzyłam).

http://i.pinger.pl/pgr475/0e41918e000a92b84847b37c/metki.jpg
 http://www.grazka.pl/uploaded/product/mini3_168389_2.jpg

2. Metki z nazwiskiem lub nazwą firmy. Dobrze, żeby napis nie był zbyt długi i łatwy do zapamiętania dla potencjalnych klientów. Metki z zasadami konserwacji odzieży. Pierwsze i drugie można bez problemu zamówić przez internet (najtańsze znajdziecie na allegro ok. 20 zł za kilkaset sztuk-zależy od formatu; na początku nie trzeba inwestować w metki tkane tylko w proste satynowe lub nylonowe). W przypadku projektowania metek czy loga przydaje się umiejętność korzystania z programów graficznych. Jeśli nie macie loga to starczy sama nazwa marki lub nazwisko projektanta. Potem możecie pomyśleć o kartonowych "dowieszkach".

Istnieją także metody samodzielnego wykonywania metek.

http://www.polistar.com.pl/wp-content/uploads/2009/02/chwirot.jpg
http://mojezielonewzgorze.blox.pl/resource/Wlasne_Metki__kurs_006.jpg

3. Jeśli się myśli o własnej firmie to warto rozeznać się w przepisach dotyczących rejestracji firmy. Trzeba także określić czy będzie się zatrudniało pracowników czy wykonywało wszystko samodzielnie; określić sposób sprzedaży, ewentualny lokal i wszelkie koszta dodatkowe. Warto się nad tym zastanowić kilka razy i przemyśleć kilka scenariuszy, a także zasięgnąć opinii ludzi zorientowanych w temacie.

4. Reklama. Mamy do dyspozycji cały wachlarzyk opcji w internecie (blog, sklep internetowy, facebook itd.), a także prasę i telewizję (wypożyczanie ubrań na sesje zdjęciowe do magazynów, programy typu Pytanie na śniadanie). Reklama przez znajomych i klientów.

6. Kontakty. Na początku może nie będzie ich wcale, ale z czasem na pewno się jakieś pojawią. Chodzi o namiary na krawcowe, fryzjerów i makijażystów. Szczególnie warto znaleźć jakiegoś fotografa i modelkę. Kontakty z innymi projektantami mody i dodatków z kolei są przydatne jeśli chcecie nawiązać współpracę i wzajemnie się zareklamować. Zwykle na początku działalności projektant sam zajmuje się robieniem zdjęć i całą stylizacją modelki.

Potrzebnych przedmiotów i umiejętności jest znacznie więcej niż opisałam powyżej, ale nie sposób napisać o wszystkim w jednym poście. Zawód projektanta to nie jest prosta fucha polegająca tylko na rysowaniu panienek w sukienkach. Projektant to wiele wcieleń w jednej osobie. To rysownik, konstruktor, krawiec, często także fotograf, stylista, księgowy, sprzedawca, dostawca tkanin i dodatków, specjalista od reklamy, makijażysta i fryzjer... Dzisiejszy świat jest okrutny i trzeba być przygotowanym na każdą możliwą rolę.