wtorek, 28 lipca 2015

Dzieło miesiąca: Rail Road Apartment



Vincent Giarrano, Rail Road Apartment

Dziś przykład malarstwa bardzo realistycznego. Nie jest to do bólu realistyczny obraz. Widać częściowo pociągnięcia pędzla, mieszanie farb. Właśnie takie obrazy lubię. A Wy? Jakie obrazy najbardziej podziwiacie? Może macie jakieś ulubione dzieła? A może preferujecie bardziej rzeźby?



Źródło:
http://luckycompiler.com/wp-content/uploads/2013/09/railroadapartment.jpg

poniedziałek, 13 lipca 2015

Ubiór starożytny - Egipcjanki

Nie czuję się ekspertem w dziedzinie historii ubioru. Miałam tylko trochę wykładów na studiach - nic wielkiego. Moja wiedza bez wątpienia jest niepełna, ale pewnie i tak większa od przeciętnego zjadacza chleba. Osoby nie znające tematu może jednak zainteresują informacje, które przedstawię. Zanim przejdę do tematu chcę zaznaczyć, że miałam te wykłady ze wspaniałą choć czasem srogą, Panią Profesor. Jest to o tyle ciekawe, że jest ona wielką wielbicielką starożytnego Egiptu (także Grecji i Rzymu). Wielokrotnie odwiedzała Egipt, nie tylko muzea, także miejsca, gdzie przeciętny turysta nie wejdzie. Jej wykłady opierały się na źródłach ikonograficznych. To znaczy, wszelkie stroje i dodatki musiały mieć oparcie na zasadzie istniejącego źródła, czyli malarstwa lub rzeźby. Takie źródła przedstawię Wam poniżej.


W swoich opisach skupię się przede wszystkim na arystokratkach (o panach będzie w kolejnym wpisie), bo to głównie one są przedstawiane w sztuce. Kobiety z niższych warstw społecznych nosiły ubiory takie same w kroju (lub podobne, zwykle krótsze), ale skromniejsze, z gorszych, mniej delikatnych tkanin, a biżuteria jeśli się pojawiała była wykonana z tworzyw dostępnych dla danej kobiety. Wszystkie ubiory były wykonywane z lnu, który uważano za czystą tkaninę (czasem dodatki były wełniane lub jedwabne).

Starożytny Egipt możemy podzielić na trzy okresy: Starego Państwa, Średniego Państwa i Nowego Państwa. Nie będę Wam rzucała wiekami i datami, bo nie o tym chcę pisać, możecie sprawdzić daty w odpowiednich źródłach. Jak wiecie Egipt to gorąca kraina, teraz bardziej pustynna niż kiedyś (przed wiekami była bardziej zielona). Słońce jednak paliło wtedy podobnie jak obecnie. W kulturze egipskiej często pojawiały się symbole. Głównie były to zwierzęta, ale także kolory miały określone znaczenie: czerń - żyzna gleba nilowa, błękit - wody Nilu, czerwień - piaski pustyni, zieleń - dolina Nilu, żółty, złoty - wieczność. Te odniesienia i symbole zwykle pojawiały się w ubiorach oraz w makijażu. Makijaż pełnił funkcję nie tylko ozdobną, ale i ochronną zwłaszcza delikatnych okolic oczu.


SUKNIA TYPU FUTERAŁ
Obcisła suknia z Okresu Starego Państwa, ale równie popularna w Średnim i Nowym Państwie. Ubiór wręcz kultowy - to w tej sukni przedstawiano zawsze boginie. Suknia była obcisła, długa prawie do kostek. Posiadała ramiączka, które różniły się w danych okresach - raz przykrywały biust i tworzyły trójkątny dekolt na biuście (ładnie eksponowało to naszyjnik pektorał), a innym razem były dłuższe (wtedy suknia zaczynała się pod biustem i go nie przykrywała). Była lniana i jednobarwna (biała, żółta, czerwona). Zdarzało się, że była wzorzysta - wzory zawsze były związane z naturą tzn. wzory piór, łuski krokodyla. Górna i dolna krawędź mogły być wykończone ozdobnymi pliskami.


Portret Senetnofret - góra sukni wskazuje na suknię typu futerał; szerokie ramiączka rozszerzają się tworząc trójkątny dekolt; na szyi naszyjnik useh


Książę Rahotep z małżonką Nofret - biała obcisła suknia, nie jest to kalasiris, Nofret jest okryta szalem; naszyjnik useh, opaska na głowie i peruka wskazująca na okres Starego Państwa; dama ma jaśniejszą karnację niż jej mąż


Figurka kobiety z koszykiem na głowie - przykład sukni z pierzastym wzorem, suknia zaczyna się tuż pod biustem i jest podtrzymywana przez szerokie ramiączka tworzące trójkątny dekolt, naszyjnik useh


Rzeźba kapłanki Tuji - suknia z węzłem; w tym przypadku słyszałam dwie różne wersje: że to suknia typu futerał albo wiązana suknia kalasiris; warto zwrócić uwagę, że rzeźby postaci przedstawiano albo siedzące albo stojąco-kroczące, wspomnę o tym w kolejnym wpisie; na szyi widać naszyjnik useh; warto też przyjrzeć się dokładnie odwzorowanej fryzurze


Horemheb wręczający dwie czarki Izydzie - jak przystało bogini nosi suknię typu futerał na ramiączkach, w kolorze czerwonym; naszyjnik useh na szyi, opaska na włosach


NASZYJNIK PEKTORAŁ
Jak wspomniałam często był noszony do sukni typu futerał. Składał się z ozdobnej, wełnianej plisy zwanej borta, a na niej zawieszano metalowy naszyjnik. Metalowa część posiadała motyw skarabeusza i motyw stojących kobr. Oba motywy miały charakter ochronny. Podobne pektorały nosili mężczyźni, ale doczepione do paska.


Córki Dżehuihotepa w El-Barsza - naszyjnik pektorał bardzo ładnie wkomponowuje się w trójkątny dekolt; suknia typu futerał z ramiączkami odsłaniającymi biust


NASZYJNIK USEH
Najbardziej popularny naszyjnik egipski, pojawił się w okresie Starego Państwa. Noszono go zarówno do wąskiej sukni jak i do kalasiris. Był to wielowarstwowy naszyjnik z paciorków (kamieni, ziaren itd. w zależności na jaki luksus mogła sobie pozwolić kobieta). Przypominał szeroki kołnierz. Noszony także przez mężczyzn. Pojawia się bardzo często w źródłach ikonograficznych, więc nie będę ich ponownie wymieniała.


Popiersie królowej Nefretete - jedna z najsłynniejszych egipskich rzeźb, widoczny jest fragment naszyjnika useh


Mistyczne zjednoczenie Seti I z boginią Hathor - bogini ma na szyi naszyjnik useh; na pewno zauważyliście, że jest ubrana we wzorzystą suknię typu futerał; warto obejrzeć suknię z dużego przybliżenia - jest pełna maleńkich detali; ja zdołałam dojrzeć i rozpoznać sylwetki ptaków; bardzo ozdobna peruka


SUKNIA KALASIRIS
Suknia pojawiła się w okresie Nowego Państwa. Można ją nazwać bardziej szatą, bo czasem nosili ją także mężczyźni (lub coś o podobnym wyglądzie). Była długa, rozkloszowana, z szerokimi rękawami, trochę przypominającymi kimonowe. Trwale plisowana, wykonywana z bardzo delikatnej i przejrzystej tkaniny  mgiełki (lniana). Są różne przedstawienia tej szaty. Jednym razem wygląda, jakby była wiązana, innym razem jest luźna, czasem rękawy nie są szerokie. Ciężko mi było jednoznacznie stwierdzić czy to kalasiris czy szata do niej podobna. Zwykle kalasiris była przewiązywana w pasie podwójnie - od przodu do tył i do przodu. Do wiązania używano jedwabnego siath.


Boska małżonka Amona (Karamama) - jeśli spojrzymy na górną część stroju zauważamy rękawy charakterystyczne dla kalasiris, w przybliżeniu widać plisowanie tkaniny; z kolei dół sukni wskazuje na suknię typu futerał - w sztuce Egipskiej znajdujemy nietypowe dzieła, to do nich należy; dół sukni pokryty jest motywami ptasich piór; na szyi naszyjnik useh


Irinofer z małżonką - kolejny wyjątek w sztuce egipskiej, parę małżonków przedstawiono w białych perukach i z białymi paznokciami u dłoni i stóp, być może oznaczało to, że nie żyją; kobieta jest ubrana w suknię kalasiris; na szyi ma oczywiście naszyjnik useh; do opaski na włosach doczepiono kwiat lotosu


Scena w ogrodzie z Meritaton i Semenchkare - Księżniczka ubrana jest w przezroczyste kalasiris; w pasie przewiązana jest kolorową siath; na szyi naszyjnik useh; malowidło odbiega od tradycyjnego przedstawiania ludzi w sztuce egipskiej, bo powstało w okresie panowania Echnatona; faraon wprowadził bardzo kontrowersyjny jak na tamte czasy wzór przedstawiania ludzi - mieli być przedstawiani bardzo realistycznie, ze wszystkimi swoimi mankamentami urody; zaznaczano obwisłe brzuchy, głowy stały się bardziej podłużne (choć wątpię, aby wszyscy tak wyglądali :/); moim zdaniem bardzo romantyczne malowidło


Relief Echnatona z rodziną pod dyskiem słonecznym - ponownie możemy obserwować specyficzne przedstawianie ludzi w sztuce z okresu panowania Echnatona (brzuchy i głowy); królowa ma na sobie kalasiris


Uczta podczas święta Doliny z grobu Nebamona - na malowidle widzimy kobiety w sukniach kalasiris; każda pani ma także naszyjnik useh oraz opaskę we włosach; przyjrzyjcie się dziwnym elementom na głowach - to perfumowany wosk - wyjaśniłam to w dalszej części wpisu


Malowidła przedstawiające królową Nefertari (z czarkami, grająca w szachy, trzymana za rękę przez Izydę) - królowa Nefertari była przedstawiana w sukni kalasiris; zwykle miała też na głowie czepiec-sęp


CZEPIEC SĘP
Nakrycie głowy królowej Nefertari, nie jestem pewna czy nosiły go inne królowe, ale w malarstwie zwykle nosi go właśnie ta konkretna królowa. Czepiec miał charakter ochronny jak można przypuszczać. Warto zaznaczyć, że Egipcjanie wierzyli w ochronną moc takich symboli, symboli zwierzęcych; wierzyli, że cechy tych zwierząt przechodzą na nich (jak np. skarabeusze, kobry, sępy, lwy). Czepiec sęp miał kształt sępa z dwoma wysokimi piórami, pomiędzy nimi umiejscowiono dysk słoneczny.



W zasadzie jeśli chodzi o stroje kobiet to wszystko. Oczywiście pojawiały się inne elementy biżuteryjne. Zwrócę jednak uwagę na peruki. Kobiety goliły sobie głowy. W egipskim upale było to rozsądne rozwiązanie. Na głowy zakładały czarne, ochronne peruki (mężczyźni także). Peruki to element, który bardzo ułatwia rozeznanie w datowaniu dzieł sztuki. W okresie Starego Państwa peruki były proste, krótkie, bardzo obfite, z przedziałkiem na środku i często z opaskami. W okresie Średniego Państwa były dłuższe i wiązane wstążkami, a na końcach umieszczano okrągłe obciążniki. W okresie Nowego Państwa peruki znowu wydłużono. Tym razem preferowano falujące pasma i warkoczyki, a opaski ozdabiano kwiatami lotosu.

Czasem na niektórych malowidłach kobiety maja dziwne "stożki" na głowach. Tak naprawdę są to pachnidełka, olejki z woskiem, które umieszczano na perukach, aby powolutku się topiły i uwalniały piękny zapach.



Podsumowując. Egipcjanki nosiły przeważnie jedną z dwóch sukien: typu futerał lub kalasiris. Były jednokolorowe lub wzorzyste, zawsze wykonane z lnu. Jedynie dodatki i ozdoby jak np. paski były wykonywane w wełny i jedwabiu. Jeśli chodzi o biżuterię to podstawą był naszyjnik useh lub pektorał. Dodatkowo panie zakładały opaski na włosy, bransolety na ręce i kostki. Późniejsze królowe nosiły czepce w kształcie sępa. Obowiązkowa była także peruka.


Źródła ilustracji:

http://al-secco.blog.pl/files/2013/11/pos%C4%85gi-pary-ksi%C4%85%C5%BC%C4%99cej-Rahotepa-i-Nofret.jpg
https://classconnection.s3.amazonaws.com/649/flashcards/5673649/jpg/obraz1124-147066861DD1A748F2C.jpg
http://www.touregypt.net/images/touregypt/horemhebt1.jpg
http://podrozebezgranic.pl/wp-content/uploads/2011/04/nefretete.jpg
http://www.egiptologia.com/images/stories/arte/endetalle/seti-horus/foto01.jpg
http://blog.pikinini.pl/wp-content/uploads/2009/10/3.gif
http://farm4.static.flickr.com/3433/3724121343_d5f93ef66e.jpg
https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/b/b4/Maler_der_Grabkammer_der_Nefertari_003.jpg/300px-Maler_der_Grabkammer_der_Nefertari_003.jpg
http://www.ancientluxor.com/TOMB%20PHOTOS/Nefertari%20with%20Isis.JPG
http://www.uned.es/geo-1-historia-antigua-universal/EGIPTO%20HISTORIA/nefertari2.JPG

Część zdjęć pochodzi z książki Sztuka Świata tom 1.

piątek, 10 lipca 2015

Lista przebojów kom=kom, obs=obs #1

Temat już poruszałam niejednokrotnie. I poruszę kolejny raz, na pewno nie ostatni. Przeglądając różne grupy blogowe "zachwyciła" mnie kreatywność dzisiejszej młodzieży. Naprawdę. Ciągle się zastanawiam, skąd czerpią pomysły na teksty zachęcające do wymiany kom=kom, obs=obs. Planuję serię wpisów z takimi cytatami. Potraktujcie je jako ciekawostki z blogosfery i nie podchodźcie do nich bardzo poważnie ;) Dla własnego zdrowia psychicznego ;)

"BARDZO PROSZĘ O KLIKNIĘCIA, ZA SCREENY ODWDZIĘCZĘ SIĘ OBSERWACJĄ
PODAWAJCIE LINKI DO SIEBIE"

 "Zapraszam do mnie :) daje obs za obs i tak dalej pisać w komentarzach"
[to i tak dalej brzmi bardzo na odczepnego; a przecież ludzi trzeba zachęcać]

"Zapraszam na nowy post na moim blogu :) daje obs za obs i tak dalej podawać linki do swoich blogów w komentarzach :* "

"Proszę o klikniecie w linki na blogu :)
Bez oszustw- poròbcie screeny jako dowòd, a Ja odwdzięcze się kreatywnym komentarzem na Waszym blogu."
 [jak widać aby otrzymać komentarz należy pokazać dowód dodania swojego; najprościej porównać to do potwierdzenia przelewu lub paragonu; ależ ta młodzież przedsiębiorcza]

"Komentarz za komentarz
Obserwacja za obserwacje
ODWDZIĘCZAM SIĘ TYM SAMYM"

 "obs/obs
kom/kom
nie zaczynam."

 "Potrzebuję Was, kochani! Zapraszam! Co powiecie na wspólną obserwację?"
 [potrzebuję Was Wyborcy!]

 "Obserwacja --> Obserwacja i komentarz dla ciebie
Komentarz --> Dwa komentarze
Obs + kom --> Obserwacja i trzy komentarze dla ciebie

Wszystkie posty komentuje kreatywnie!"
 [tutaj przykład cennika; ciekawe czy komentarze są tak samo kreatywne jak on]

" Zapraszam!
Obs/obs
kom/kom
klik w reklmy/klik w reklamy
Prosze o klik w reklamy
Odwdziecze sie"
 [hi hi hi ^^ klik w reklamy; cóż przynajmniej jest szczerze...]

 "Ktoś kom/kom , obs/obs? Jeśli tak to komentujcie i obserwujcie mnie , a ja zrobie to samo :))"
[nauczcie się wreszcie składać zdania; ten początek to sensu nie ma]

 "Wzajemne klikanie ?"

 "ty  ------------> ja
obserwacja ------> 2 komentarze
komentarz --------> 2 komentarze
obs + kom --------> 4 komentarze""
 [kolejny ciekawy cennik; ciekawe czy autor umieścił go także w zakładce współpraca na blogu?]

 "Obserwacja za obserwację?
Miły kom. za miły kom.?
Jeśli jesteście zainteresowani zaczynajcie, a linki do blogów zostawiajcie w kom, od razu oddaję"
 [miły komentarz - czyżby kolejny hit, który wypchnie z użycia szczere komentarze?]

 "Wejde na kazdego bloga i zaobserwoje do godziny 23:00. Kom/kom; obs/obs"
 [oferta ważna przez czas ograniczony]

 "Kochani jeszcze jedna prośba. Niewiele nam brakuje do 50 obserwujących możemy na was liczyć?
Możemy się odwdzięczyć"
 [a czemu to pełne liczby obserwatorów są takie ważne? jak zwykle chęć bogactwa]

 "KOM/KOM?ZACZNIJ
OBS/OBS?ZACZNIJ"
[kum kum; co to? żaba?]

czwartek, 9 lipca 2015

Iselle i poszukiwania sukni ślubnej

Ostatnio cicho na blogu. Pewnie jeszcze przez jakiś czas tak będzie. Pomyślałam, że wrzucę dziś jeden z wcześniej rozpoczętych tematów. Część z Was wie, że planowałam ślub. Już po ślubie :) To jeden z powodów, który spowolnił przygotowywanie nowych wpisów. W planach mam opisanie niektórych ślubnych kwestii. Dziś będzie o sukniach ślubnych. Zapraszam.

Krótkie sukienki ślubne. Brałam je pod uwagę ze względu na wygodę noszenia i możliwość ponownego ich wykorzystania. Tak jak sądziłam długość do pół łydki okazała się nie dla mnie (jestem niska). W grę wchodziły jedynie długości w okolicy kolan. Jednak w salonach ślubnych nie ma za dużo krótkich sukienek, a jak są to strasznie skromne. A sukienka ślubna powinna wskazywać, że jest ślubna, że nosi ją panna młoda, a nie jakaś zaproszona kobieta. Na skromnych ślubach się obroni. Na moim niestety mogłaby się nie obronić.


Zanim zabrałam się za poszukiwanie idealnej dla mnie sukni ślubnej przeczytałam mnóstwo artykułów, blogów, stron, forów ślubnych. Obejrzałam mnóstwo zdjęć sukienek w internecie i zastanawiałam się, w której dobrze bym wyglądała. Ani przez chwilę nie przyszło mi do głowy, by cokolwiek zamawiać przez internet. O nie. Jestem za wybredna w wielu sprawach. Najpierw muszę coś zobaczyć na żywo, przymierzyć i dopiero ocenić. A może uszyć suknię u krawcowej według własnego projektu? Słyszałam dużo takich pytań. Co prawda mam pojęcie w czym mogłoby mi być dobrze, ale to tak jak zakup w ciemno - nie wiem jak będę wyglądała w sukni, którą zamówię w ciemno do szycia. Musi być idealna, koniec kropka. Żadnego kota w worku, no chyba że byłby to prawdziwy kot. Takiego przyjmę z przyjemnością ^^

Sukienki z firmy Agnes. Nie pamiętam którą, ale jedną z nich mierzyłam na samym początku. Wyglądałam w niej ... kilka lat młodziej.


Stwierdziłam, że nie ma co za szybko brać się za mierzenie sukienek. Mam przecież czas. Chciałam także zaliczyć wcześniej targi ślubne. Jednak ostatecznie okazało się że 4-5 miesięcy do ślubu to taka granica na styk jeśli chodzi o suknię ślubną. Uszycie sukni za granicą i jej sprowadzenie to 3-4 miesiące. Trzeba doliczyć jeszcze czas na ewentualne poprawki. A czasem problem jest z tkaniną - zamawiają ją z półrocznym wyprzedzeniem. [Do niezorientowanych w temacie: jeśli kupujecie suknię w salonie, to zawsze szyją dla Panny Młodej taką samą, nową suknię, już odpowiednio dopasowaną. Wyjątek stanowi kupowanie sukni z wystawy, która służyła już wcześniej tylko do mierzenia lub używanej.]

Już wcześniej miałam nieco przydatnych wskazówek od koleżanki po ślubie. Ona odwiedziła 16 salonów ślubnych. Pomyślałam, że to wcale nie tak dużo. Pewnie sama odwiedzę podobną ilość. Zaczęłam od przejrzenia ulotek z targów ślubnych i wypisania adresów, telefonów salonów w Poznaniu - to tam chciałam nabyć suknię. Spędziłam trochę czasu w internecie sprawdzając kolejne salony. Wypisałam ich kilkanaście. To nie były wszystkie. Od razu zastanawiałam się, które salony odwiedzić pod rząd (bo czasem były jeden obok drugiego), do których nie zaglądać (gdy znajdowały się daleko od centrum). Do wielu salonów wymagana była wcześniejsza rezerwacja, do większości jednak nie. Przeczytałam opinie o salonach, zarezerwowałam ze trzy terminy, a do reszty zamierzałam udać się w ciemno bez umawiania. Ułożyłam sobie plan ich odwiedzania.

Tego typu suknie interesowały mnie najbardziej, jeszcze przed rozpoczęciem mierzenia. Miały być dziewczęce i skromne, ale nie do przesady. Liczyła się równowaga sylwetki i zdobień. Unikałam satyny i organzy. Ramiączka były obowiązkowe - bałam się, że suknia nie utrzyma się na biuście. Zależało mi również na podkreśleniu talii.


Nie zamierzałam sama wybierać sukni. W takim ważnym i kosztownym wyborze musiałam mieć doradcę - moją mamę. Koleżankom nie do końca się jednak ufa, paniom z salonu jeszcze mniej, a mama jednak skrytykuje co jest nie tak. Po każdym wyjściu z salonu i powrocie do domu dokładnie omawiałyśmy salony i przymierzone suknie.


Najwięcej czasu spędziłam w pierwszym salonie - przymierzyłam kilka różnych fasonów sukienek, aby znaleźć idealny dla mojej figury. Okazało się, że najlepsze są princeski i literki A. Syrenki też pięknie leżały na mnie, bardzo seksownie, ale też postarzały mnie o dobre 10 lat. A chciałam wyglądać świeżo i dziewczęco. Sukienki krótkie również mnie interesowały (wyglądałam w nich jak dziewczyneczka ^^), ale po przymierzeniu pierwszej długiej sukni uznałam, że długa to jednak długa. Raz w życiu się taką ubiera.

Suknie z Agnes - to pierwszy salon, który odwiedziłam. Druga suknia była jedną z faworytek. Miała przepiękny dekolt. Naprawdę. Niestety była dziwnie wypchana w biuście, źle to leżało i wyglądało z bliska. Dodatkowo miała dużo organzy, ramiączka dziwnie odstawały i była bardzo ciężka. Jak zresztą wszystkie suknie tej firmy.


Pierwsza suknia bez ramiączek jaką przymierzyłam. Uwierzyłam wtedy, że dobrze związana suknia nie zjeżdża z biustu. Wtedy jednak nie byłam jeszcze przekonana do odkrytych ramion. Dziwnie się z tym czułam. Druga suknia przypomina nieco inną, która bardzo mi się podobała, jednak przegrała z powodu widocznej bielizny na biodrach. Umieściłabym więcej zdjęć faworytek, ale jest problem z dostępnością ich zdjęć. Dostawałam w każdym salonie dokładne numery i nazwy sukienek, ale po zajrzeniu do internetu nie mogłam ich znaleźć. Trafiłam gdzieś na forum na informację, że czasem niektórych sukni nie umieszcza się w oficjalnych katalogach bo ... przypominają za bardzo suknie innych firm. Ile w tym prawdy to nie wiem, jednak brak możliwości obejrzenia sukni ponownie w internecie skutecznie mnie zniechęcał do zakupu. Po prostu zapominałam jak wyglądała suknia.


Potem nastąpił długi proces wybierania faworytek z konkretnych salonów. A wybór był ogromny. W każdym salonie były inne marki sukien, inne tkaniny, konstrukcje, fasony. Rozpiętość cenowa też była różna - od 1900 do ponad 5000. Ale cena interesowała mnie w dalszej fazie. Wracając do sukienek. Co odrzuciłam? Ciężkie suknie. Suknie delikatne, ale z widocznymi przez nie szwami od bielizny. Suknie, gdzie termin realizacji to 4,5 miesiąca (na styk dla mnie). Suknie, które były za duże na przymiarkach i ciężko było ocenić ich ostateczny wygląd i wygodę użytkowania. Suknie z bardzo wyciętymi plecami (wszyscy się nad tym zachwycali - ja nie - bałam się, że uciekną mi z cycków). Suknie tandetne w wykonaniu, tkaninie. Suknie, gdzie sprzedawczyni mogłaby być milsza.

To takie główne powody. Starałam się szukać sukni, która nie byłaby przesadzona w zdobieniach, ale też nie za prosta. Musiała być jakaś harmonia. Wybór wszelkich dodatków uzależniałam od wyboru sukni ślubnej - to co będzie do niej pasowało. Halki - panie czasem na nie narzekają, ale moim zdaniem bardzo ułatwiają użytkowanie sukni, tkanina nie plącze się między nogami. Jest ich wiele typów i są najlżejszym elementem sukni.


Chodzenie po salonach zajęło mi całe dwa dni. Byłyśmy z mamą wykończone. Na trzecie podejście pojechałyśmy z tatą. Weszliśmy tylko do paru salonów obok siebie. Miał ocenić główną faworytkę w porównaniu do innych sukienek. 

Jaką suknię w końcu wybrałam? Jest to totalne przeciwieństwo moich pierwszych zamysłów ;) Gdy będę posiadała odpowiednie zdjęcia, to ją pokażę ;)


Nie jestem w stanie podać dokładnych źródeł zdjęć umieszczonych w poście, bo znalazłam je dość dawno i służyły mi za inspirację w przygotowaniach ślubnych.